Ranni robotnicy w Pięciu Stawach
19.09.2009
Od kilku tygodni na zlecenie PTTK, właściciela schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, trwają tam prace przy unowocześnieniu elektrowni. W trakcie wykonywania jednej z nich wydarzyło się nieszczęście. Szczegóły zdarzenia nie są na razie znane – nie wiadomo jak doszło do poparzenia, ani jaka dokładnie substancja wywołała obrażenia u dwóch robotników. Przybyły na miejsce wypadku lekarz TOPR zastał jednego z dwóch poparzonych w poważnym stanie.
– Agresywna substancja chemiczna dostała się do oczu i górnych dróg oddechowych rannego – mówi nam Jakub Jasiński, lekarz TOPR. – W momencie gdy do niego dotarliśmy, oddechowo i krążeniowo był stabilny. Niestety, miał poparzone oczy i problemy z oddychaniem. Pewnych obrażeń doznał również drugi mężczyzna, ale jego stan jest nieporównanie lepszy.
Po przetransportowaniu rannego do szpitala w Zakopanem lekarze podjęli decyzję, że mężczyzna potrzebuje specjalistycznej opieki. – Jego stan ogólny był dobry, ale jedna z gałek ocznych miała ciężkie uszkodzenia – tłumaczy nam Marian Papież, wicedyrektor szpitala w Zakopanem. – Stąd nasza decyzja, że pacjent wymaga leczenia specjalistycznego w klinice w Krakowie. Ranny został przetransportowany błyskawicznie śmigłowcem do Krakowa. Ani PTTK, ani też TPN nie znają dokładnych szczegółów wypadku.
– Od mediów dowiedzieliśmy się o tym zdarzeniu – mówi dr Zbigniew Krzan, wicedyrektor TPN. – Na bieżąco kontrolujemy, czy prace przy budowie elektrowni wodnej w Dolinie Pięciu Stawów przebiegają zgodnie z ustaleniami.
– W piątek na miejsce wypadku wysłałem swoich pracowników, jak i Państwową Inspekcję Pracy – podkreśla Jerzy Kalarus, prezes PTTK. – Dopiero po ich powrocie z Tatr poznam więcej szczegółów. Nie wiadomo jaka substancja poparzyła dwóch robotników. Mówi się, że mogły to być chemikalia do kruszenia skał.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/19

