Zakopane — portal z-ne.pl

Będą sprawdzać liczbę pasażerów w busach

10.10.2009

Będą sprawdzać liczbę pasażerów w busach

Nareszcie ktoś postanowił zająć się sprawą tłoku w busach do Morskiego Oka, o czym niedawno pisaliśmy. Starosta tatrzański zapowiada uporządkowanie tej kwestii. Chodzi głównie o liczbę pasażerów wożonych przez busy z Zakopanego na Palenicę Białczańską.

Turyści bardzo często skarżą się, że są upychani w busach jak sardynki w puszce, że nikt nie zważa na przepisową liczbę pasażerów. Teraz dróżnicy na Łysej Polanie będą sprawdzać, czy wjeżdżające tam busy wiozą przepisową liczbę osób.

O konieczności uporządkowania ruchu busów mówi się od bardzo dawna. - Kiedyś jechałam tą trasą i nie miałam jak oddychać - wspomina Ewa Wojtas, turystka z Myślenic. - Busiarze chcą jak najwięcej osób upchnąć do środka, bo liczy się tylko zysk. A potem każdy stoi w środku na jednej nodze i na zakrętach pada na innych pasażerów. Powinno się z tym zrobić porządek.

Starostwo zapowiada, że porządek zrobi i na trasie do Morskiego Oka takich incydentów już nie będzie. - Zamierzamy kontrolować busy na Łysej Polanie - zapowiada Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański. - Będziemy tam sprawdzać, czy samochody osobowe mają wykupioną winietę na wjazd na Palenicę, więc przy okazji będzie można zlustrować i busiarzy, czy wiozą przepisową liczbę pasażerów. Jeśli nie, to będziemy wnioskować o odebranie koncesji. W ten sposób raz na zawsze skończymy z tym procederem.

Starosta tłumaczy, że liczbę pasażerów mogą kontrolować dróżnicy, którzy będą pracować na drodze do Morskiego Oka. Będą również bardzo wnikliwie rozpatrywane skargi na kulturę osobistą kierowców busów.

- Jeśli ktoś zachowuje się źle, to cień pada na wszystkich na Podhalu - podkreśla starosta tatrzański. - Będziemy pilnować przestrzegania kultury.

Z kolei busiarze zapewniają, że nie ma mowy o przeładowywaniu ich pojazdów na drodze do Morskiego Oka.

- Starosta być może nie wie, że busy zarejestrowane są na miejsca siedzące i stojące - tłumaczy Jakub Karpiński ze Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Zakopanem.

- Dany pojazd może na przykład zabrać 20 pasażerów na miejsca siedzące i 10 na stojące. A jeśli już zdarzy się więcej osób, to jest to maksymalnie dwóch, trzech pasażerów. Zapewniam, że u nas nie ma takich sytuacji jak w Krakowie czy Warszawie, że na siłę upycha się ludzi.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/10