Kiedyś dwa dni zbierali się na akcję ratunkową
23.10.2009
Zebranie garstki ludzi na wyprawę - jak pisze w swej książce „Na bezdrożach tatrzańskich" generał Mariusz Zaruski, założyciel TOPR -najczęściej trwało cały dzień. „Przychodziło się do domu przewodnika, gdzieś na Gubałówce, Bystrem lub innym Żywczańskiem. - Gazda w domu? - pyta Zaruski. - Ni, konie pasie pod lasem. Jędrek, chybaj po ojca.
Leciał Jędrek i po długiej chwili wracał zdyszany. - Ociec nie pójdom, bo jutro jadom na jarmark... Trzeba było iść na drugi koniec zakopiańskiego świata, na trzeci i czwarty, zanim zebrało się gromadkę. A czasem, niestety, choć rzadko, słyszało się odpowiedź: Dacie sto papirków, to pójdem."
Tak opisywał początki służby ratowniczej sam Zaruski: „Przygotowania do wyprawy zabierały tak wiele czasu, że nieszczęśliwy turysta mógł lekko zemrzeć, zanim wyprawa wyruszyła z Zakopanego. Gdy ludzie już byli, należało kupić zapasy żywności, wydostać gdzieś liny w dostatecznej ilości, latarki, pochodnie, środki opatrunkowe, wreszcie konie do Kuźnic lub dalej. Ostatecznie przyszliśmy do przekonania, że trzeba tu założyć specjalnie do gór towarzystwo ratunkowe".
29 października 1909 roku statut towarzystwa został urzędowo zatwierdzony przez ówczesne Galicyjskie Namiestnictwo. Dzień ten - jak zaznaczał Zaruski - należy uważać za dzień założenia Pogotowia. Pierwszymi, którzy złożyli ślubowanie, byli: Henryk Bednarski, Stanisław Gąsienica Byrcyn, Jan Stopka Ceberniak, Tadeusz Korniłowicz, Paweł Kittay, Leon Loria, Rafał Malczewski, Jędrzej Marusarz Jarząbek, Stefan Mazurkiewicz, Jan Obrochta, Józef Oppenheim, Jan Pęksa, Jakub Wawrytko Krzeptowski, Adam Wisłocki, Mariusz Zaruski, Stanisław Zdyb i Janusz Żuławski.
- Mężczyźni z rodziny Gąsieniców Byrcynów od zawsze chyba chodzili w Tatry albo z panami, albo po panów - wspomina Kazimierz Gąsienica Byrcyn, który przez czterdzieści lat ratował ludzi w górach, tak zresztą jak wszyscy jego bracia. - Od maleńkiego wychowywałem się między ratownikami. Dziadek Jan, chociaż gospodarował na gazdówce, jako jeden z pierwszych górali prowadził turystów w góry. A jak trzeba było, to i ratował. Mój ojciec był jednym z jedenastu ratowników, których powołał do służby w Pogotowiu Zaruski, i którzy jako pierwsi złożyli przysięgę.
Takich rodzin w Zakopanem, gdzie od stu lat mężczyźni idą w góry, aby ratować potrzebujących, jest więcej.
- W niektórych zakopiańskich rodzinach już trzecie pokolenie zaczyna służbę ratowniczą-podkreśla naczelnik Jan Krzysztof. Nadal wielu młodych ludzi marzy, by nosić czerwoną kurtkę z błękitnym krzyżem.
Halina Kraczyńska
W liczbach
Ok. 700 osób z całej Polski, głównie z Zakopanego i Podhala, w ciągu 100 lat działania TOPR złożyło ślubowanie. Dziś jest 250 ratowników, z czego 27 to zawodowcy.
5 mln zł - na tyle opiewa roczny budżet TOPR. Pieniądze pochodzą z MSWiA. TPN oraz od sponsorów.
Największe tragedie TOPR
• Jeszcze zanim powstało TOPR, w lutym 1909 roku, w lawinie pod Małym Kościelcem zginął 33-letni współzałożyciel pogotowia - Mieczysław Karłowicz, wybitny polski kompozytor.
• 17 sierpnia 1910 roku, pod Małym Jaworowym zginął podczas wyprawy pierwszy ratownik TOPR. 61-letni Klemens Bachleda został przysypany kamienną lawiną.
• 11 sierpnia 1994 roku podczas akcji ratunkowej w rejonie Doliny Olczyskiej, do której nagle runął śmigłowiec TOPR, zginęli dwaj ratownicy: Stanisław Mateja i Janusz Kubica oraz dwaj piloci: Janusz Rybicki, Bogusław Arendarczyk. Była to największa tragedia, jaka dotknęła pogotowie.
• 30 grudnia 2001 roku podczas wyprawy ratunkowej pod Szpiglasową Przełęczą w lawinie zginęli dwa ratownicy TOPR: 29-letni Marek Łabunowicz oraz 25-letni Bartek Olszański.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/23

