Słowacy zamknęli swoje Tatry
02.11.2009
Ograniczenia na Słowacji nie dotyczą taterników i ski-alpinistów, którzy mogą od 21 grudnia do 15 kwietnia w wyznaczonych miejscach wspinać się lub poruszać po Tatrach. Zamykanie przez Słowaków Tatr na zimę w Polsce może budzić zdziwienie. Jednak oceniając decyzję południowych sąsiadów zapominamy o specyfice tego kraju.
- Turystyka zimowa wysokogórska możliwa tam jest w innych górach - podkreśla Paweł Skawiński, dyrektor TPN. - Są przecież Niżnie Tatry. Poza tym 70 proc. Słowacji to są góry. Tam nie ma takiego głodu chodzenia po nich zimą jak u nas.
Dodaje, że w Polsce zaledwie 2 proc. powierzchni to wysokie góry. I nikt nie wyobraża sobie wprowadzenia takich ograniczeń choćby ze względu na tradycję zimowego wędrowania po Czerwonych Wierchach. Nie tylko park, ale i TOPR nie jest zwolennikiem wprowadzania zimowego zakazu wychodzenia ponad tatrzańskie schroniska.
- Turyści to wolni ludzie, którzy mają możliwość wyboru - podkreśla Adam Marasek, ratownik TOPR. - Chcemy, aby to turysta indywidualnie ponosił odpowiedzialność za podejmowane przez siebie decyzje i ryzyko z tym związane. A ono zimą w Tatrach jest wyjątkowo wysokie, biorąc pod uwagę choćby zagrożenie lawinowe, które bardzo trudno jest precyzyjnie określić.
- Warto przypomnieć, że szlaki i znaki informacyjne są pod śniegiem niewidoczne - mówi Skawiński. I idąc w góry musimy doskonale znać ich topografię, a zimą część letnich szlaków jest niebezpieczna i trzeba korzystać z obejść.
Za złamanie zakazu i wyjście w słowackie Tatry powyżej schronisk grożą wysokie mandaty do 60 euro. Trzeba również pamiętać, że akcje ratunkowe Horskiej Służby też są płatne, o ile turysta nie wykupi ubezpieczenia. Nieliczni turyści obecni w Zakopanem jakoś nie rozpaczają z tego powodu.
- Jak chcą to niech zamykają swoje Tatry. Nasze też są piękne zimą - mówi pani Marta, turystka z Poznania.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/02

