W Tatrach jest 100 kozic i na więcej nie ma miejsca
04.12.2009
Takich anomalii pogodowych jak w tym roku nie było pod Tatrami od dawna. Ot, choćby w październiku w Zakopanem leżała półmetrowa warstwa śniegu. Tatrzańskie zwierzęta spokojnie przygotowują się do zimy. Zacznijmy może od kozic, bowiem za nami już jesienne liczenie. Jakie są wstępne wyniki?
Bardzo ogólnie możemy powiedzieć, że po polskiej stronie mamy około stu kozic. Niestety liczenie odbywało się w trudnych warunkach - wiał dość silny wiatr i część zwierząt się pochowała w różnych kryjówkach. Ale i tak ten wynik wskazuje, że naprawdę nie jest źle. Nigdy kozic w naszej części Tatr za dużo nie było. A myślę, że właśnie ta liczebność około stu sztuk jest optymalna jak na tę powierzchnię. Można nawet powiedzieć, że to maksimum jakie może się po polskiej stronie Tatr wyżywić. Pierwsze wnioski z liczenia są więc pozytywne. Trzeba też dodać, że jesienne liczenie jest bardziej miarodajne niż wiosenne. Można na przykład sprawdzić ile młodych kozic, które urodziły się na wiosnę, przeżyło pierwsze najtrudniejsze miesiące.
A czy niedźwiedzie poszły już spać?
Z tym to jest różnie. W tej chwili zrobiło się dość ciepło. Są dni, gdy na nasłonecznionych stokach jest nawet kilkanaście stopni. A to nie są warunki, które skłaniają niedźwiedzie do spania. Od czasu do czasu w Tatrach widać jeszcze niedźwiedzie tropy, a czasem uda się nam niedźwiedzia zobaczyć. Jeśli jednak spadnie śnieg, to niedźwiedzie bardzo szybko zapadną w zimowy sen.
Druga polowa tego roku obfitowała w dość sporo anomalii pogodowych.
Owszem - można nawet powiedzieć, że ten rok pod tym względem jest wyjątkowy. Mieliśmy już w październiku porządną zimę, kiedy to w niektórych miejscach pokrywa śnieżna wynosiła metr. Ale to był śnieg, który nie miał podkładu - spadł na ciepłe niezmarznięte podłoże i błyskawicznie zniknął. Potem drugi atak zimy i praktycznie to samo - pokrywa śnieżna stopniała nam w oczach. Teraz jest tak, że wysoko w Tatrach mamy już ustabilizowaną pokrywę śnieżną od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów w żlebach. Tam więc sytuacja jest już charakterystyczna jak na tę porę roku, choć oczywiście o jeździe na nartach nie ma jeszcze mowy.
Można na postawie tego co do tej pory się działo w przyrodzie przewidzieć, jaka czeka nas zima?
Mówi się, że jeśli lato i jesień są ładne, to i zima też taka będzie. Mogę więc powiedzieć, że być może będzie tak, że zima będzie silna, ale krótsza niż normalnie. Ubiegła zima - to trzeba przypomnieć - dość długo trzymała i niektórym zakopiańczykom dała się mocno we znaki. Ale oczywiście jak będzie naprawdę, to nie wiadomo. Poczekamy i zobaczymy.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/04

