Zakopane — portal z-ne.pl

O gadających zwierzętach i narciarzach poza trasą

24.12.2009

O gadających zwierzętach i narciarzach poza trasą

Przed nami święta Bożego Narodzenia. Zgodnie z wierzeniami w wigilijną noc zwierzęta potrafią przemówić ludzkim głosem. Zdarzyło się, aby któreś z tatrzańskich zwierząt przemówiło do Pana ludzkim głosem?

W Wigilię w lesie nie bywam, ale mówiąc już poważnie, zwierzęta cały czas mówią do nas w swoich językach. Niestety, tak do końca nigdy nie zrozumiemy zwierząt i ich behawioru. Czasem mam wrażenie, że one bardziej nas rozumieją niż my ich zwyczaje. A zdarzeń w przyrodzie zaskakujących, których nie jesteśmy w stanie wyjaśnić, jest naprawdę wiele. Weźmy choćby pod uwagę tak zwany powrót do domu - orzeł urodzony w Tatrach obleciał całą półkulę północną, a jednak, gdy nadchodzi czas założenia gniazda, to bezbłędnie trafia w miejsce gdzie się urodził. Orły na przykład rozumieją się doskonale bez słów i pary wspólnie ustalają dogodne miejsce w górach na założenie gniazda.

Inni mieszkańcy Tatr - niedźwiedzie też są tak zgodne? A może już śpią?

Nigdy do końca nie wiemy. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze gdzieś można było zobaczyć ich ślady na śniegu. Na pewno koniec grudnia to moment na zasypianie. Mróz i śnieg przykrywający roślinność nie daje niedźwiedziom wyboru i muszą iść spać.

Tatry to od kilku lat wolontariat. Czy wiadomo już na pewno, że tej zimy również ochotnicy pojawią się w górach?

Na pewno tak, choć na razie zastanawiamy się jak to w zimie zorganizować. Trzeba to tak ustawić, żeby to była praca, a nie tylko sposób na ciekawe zimowe wakacje. A takie sytuacje zdarzały się w zeszłym roku, że wolontariat traktowano jako sposób na wjazd na Kasprowy Wierch. Trzeba to zmienić, żeby oczekiwania ochotników nie przerastały ich chęci do pracy. Wolontariat to praca - nawet czasem ciężka - na rzecz przyrody. I przyjemność ma być w tym wysiłku przy pracy, a nie z tego, że uda się jakoś bezproblemowo spędzić dni w Tatrach.

Z zeszłej zimy pamiętamy zdarzenie, gdy młodzi ludzie zostali zatrzymani, jeżdżąc poza trasą w rejonie niedźwiedziej gawry -wyciągnęliśmy z tego jakieś wnioski?

Mam nadzieję, że będziemy dzięki temu mądrzejsi. Były emocje i pretensje z obu stron. Myślę, że z tych bojów wyciągnęliśmy wszyscy wniosek, że przyrodę należy chronić, a z drugiej strony, że i narciarze chcą korzystać z Tatr niekoniecznie na tych udeptanych trasach. Zawsze powtarzam, że z sytuacji nawet kryzysowych należy wyciągać jakieś wnioski na przyszłość.

Na razie w rejonie Kasprowego Wierchu jeździć na nartach jeszcze nie można.

Tam nie ma sztucznego śnieżenia a naturalna pokrywa jest po prostu zbyt cienka. Będziemy pilnować oznakowania tras.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/24