Zginął w lawinie na Kasprowym
01.02.2010
O lawinie, która zeszła do Doliny Świńskiej Goryczkowej w Tatrach - Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zostało powiadomione o godz. 16.25.
- Wypadek przydarzył się dwóm turystom idącym od strony Czerwonych Wierchów w kierunku Kasprowego Wierchu - relacjonuje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. Około 30-Ietni mężczyźni pochodzą z Ostródy i Dębicy.
- Śnieg zasypał ich, gdy trawersowali Pośredni Goryczkowy. Jeden z turystów pozostał na powierzchni lub szybko się odkopał. Niestety, nie natrafił na swojego kolegę - opowiada naczelnik TOPR.
Mężczyzna miał przy sobie telefon komórkowy, ale wyczerpała się jego bateria. Nie mógł więc od razu po lawinie zawiadomić centrali TOPR. - Dotarł pieszo na Kasprowy i dopiero stamtąd zawiadomił nas o tym wypadku - mówi Jan Krzysztof. - Dlatego uważamy, że lawina zeszła najprawdopodobniej godzinę wcześniej.
Na lawinisko udało się 20 ratowników razem z psami. Akcja ratunkowa prowadzona była w bardzo ciężkich warunkach.
- Wszędzie panowały ciemności, widać było tylko na około 20 metrów - mówi naczelnik TOPR. Poza tym sypał śnieg i wiał wiatr, co powodowało wzrost zagrożenia lawinowego.
O godz. 19.44 udało się odnaleźć przysypanego turystę. Rozpoczęła się reanimacja. Mężczyzny nie udało się uratować.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/01
