Nieodpowiedzialni turyści w Tatrach
26.07.2012
Dwoje młodych ludzi we wtorek wybrało się na jedną z dróg wspinaczkowych na Mięguszowieckim Szczycie Wielkim. Taternicy to mało doświadczeni wspinacze tuż po kursach dlatego gdy nie wrócili do schroniska we wskazanym przez siebie terminie wszczęto alarm. W środę od samego rana ratownicy TOPR i słowacka Horska Służba przeszukiwała wytypowany rejon w Tatrach, ale bezskutecznie. W końcu na centralę TOPR zadzwonił personel schroniska w Morskim Oku, że taternicy cali i zdrowi pojawili się w budynku. Mężczyźni zgubili drogę i zeszli do Szczyrbskiego Plesa a stamtąd transportem kołowym przekroczyli granicę na Łysej Polanie i dotarli do Morskiego Oka. Witold Cikowski dyżurny ratownik TOPR zastrzega, że nieodpowiedzialni taternicy i tak najprawdopodobniej poniosą konsekwencje swojego zachowania - w akcję poszukiwawczą była bowiem zaangażowana słowacka Horska Służba która wystawia za swoje działania słone rachunki. W tatrzańskich schroniskach znajdują się specjalne księgi wyjść w których taternicy dla własnego bezpieczeństwa wpisują plan drogi wspinaczkowej na którą się udają i tzw godzinę alarmową po upłynięciu której służby ratunkowe powinny ich zacząć szukać. Na szczęście tego typu zdarzenia jak dzisiaj zdarzają się niezmiernie rzadko.
ŹRÓDŁO: Tatry - Tatrzański Serwis Informacyjny - www.tatry.pl
Źródło: Tatry - Tatrzański Serwis Informacyjny - www.tatry.pl

