Oscypkowe szaleństwo
20.04.2007
Łącznie do rozdysponowana było trzynaście stoisk z oscypkami. Każdy kto chciał wziąć udział w przetargu musiał zaproponować cenę, jak i przedstawić zaświadczenie, że jest członkiem Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz. Propozycje, co do wysokości opłaty za posiadanie straganu z oscypkami składane były przez górali w zaklejonych kopertach. Zgodnie z regulaminem, minimalna stawka wynosiła sześćset złotych. Jednak licytowane kwoty kilkakrotnie przekroczyły określone minimum. Rekordzista będzie płacić miesięcznie za przywilej sprzedawania oscypków na Krupówkach aż 2700 złotych brutto. Suma astronomiczna nawet jak na zakopiańskie realia.
- To jakaś patologia - denerwuje się pani Maria. - Chyba mafia licytowała w tym przetargu. No jak na oscypkach będzie można zarobić taką sumę? Powinni wydawać zezwolenia na sprzedaż nam, mieszkańcom Zakopanego. A w przetargu startują handlarze spoza tego regionu.
Wiele uczestników przetargu wychodziło z zakopiańskiego urzędu z opuszczoną głową.
- Gdybym miał dwa tysiące to siedziałbym w domu - mówi pan Staszek. - Jak się ma taką kasę, to nie trzeba pracować. Nigdy by mnie nie było stać na takie czynsze. Mam trójkę dzieci do utrzymania.
Nowi dzierżawcy wchodzą od maja. Część przegranych twierdzi, że ci, którzy wylicytowali najwyższe sumy, zwiną interes po letnim sezonie. I potem stragany będą puste. I znów biednym wiatr w oczy...
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/04/20
