Dziura w dachu i odór moczu
27.04.2007
- Spacerowałem ulicą Kościeliską - mówi Kazimierz Jabłoński. - Piękne drewniane góralskie chałupy i nagle zgrzyt. Otóż jak zobaczyłem, w jakim stanie macie przystanki autobusowe, to po prostu zdębiałem. To kiedyś chyba miało imitować drewniane szałasiki, a teraz zamiast dachu przystanki mają dziurę na dziurze. A do środka aż strach wejść - śmieci i odór moczu. Już chyba lepiej je wyburzyć, jeśli mają tak straszyć.
No i rzeczywiście. Sprawdziliśmy i przystanki są w opłakanym stanie. Sprawa jednak nie jest taka prosta, bowiem - jak się okazuje - właścicielem ulicy Kościeliskiej i przystanków jest samorząd województwa małopolskiego. I, co warto podkreślić, nie jest złym gospodarzem. W ciągu kilku lat wyremontował nawierzchnię ulicy Kościeliskiej, a i na chodnikach zamiast wybrzuszonego asfaltu pojawiła się elegancka kostka. Przystanki zostały.
- Interweniowaliśmy już w tej sprawie u marszałka województwa - zapewnia Jan Gąsienica Walczak, wiceburmistrz Zakopanego. - Pisemnie zwróciliśmy uwagę na fatalny stan przystanków. I obiecano nam, że zostaną naprawione.
Może trzeba pomyśleć o kompleksowych zmianach jeśli chodzi o wygląd przystanków w stolicy Tatr. Warto by były wszędzie nowe, estetyczne i takie same. Choć zapewne trudno będzie wymyślić jakiś góralski kształt... Ale plastikowe przystanki nijak do Zakopanego nie pasują.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/04/27
