Drakońska metoda
08.06.2007
Wysokie grzywny i konfiskata mienia - to najnowsze plany kar dla nielegalnych handlarzy na miejskich ulicach. Ministerstwo Sprawiedliwości chce w ten sposób raz na zawsze skończyć z plagą nielegalnego handlu w miejscach publicznych. Dotyczy to również Zakopanego, gdzie co roku w czasie sezonu turystycznego Krupówki okupowane są przez przyjezdnych sprzedających.
Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało nowelizację kodeksu wykroczeń, która umożliwi ukaranie handlarza karą sięgającą nawet 15 tysięcy złotych. Straż Miejska i policja będą również mogły skonfiskować towar z nielegalnego straganu. To ważne zmiany bowiem wiele miast boryka się z plagą dzikiego handlu.
- Mamy ten problem m.in. na Krupówkach - przyznaje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Są to sprawy, nie ma co ukrywać, bardzo ciężkie. Z jednej strony, chodzi o porządek na naszych ulicach. Z drugiej, handel to często dla tych ludzi jedyne źródło otrzymania. Powstaje więc dylemat - postępować drastycznie czy też brać pod uwagę to, że ktoś łamie przepisy po to aby żyć. Osobiście nie jestem zwolennikiem tak drakońskich metod rozprawiania się z nielegalnych handlem. Lepiej z ludźmi rozmawiać.
Władze Zakopanego podkreślają jednak, że zmiany w przepisach na pewno są potrzebne.
- Nie może być luk w prawie - podkreśla Wojciech Solik. - Musi być jasna sytuacja. Jeśli nie chcemy handlu w jakimś miejscu, to ma go tam nie być.
Zdania sprzedających na Krupówkach i pod Gubałówką na temat nowych przepisów są podzielone.
- Nie jestem od osądzania tych ludzi - mówi pani Franciszka spod Gubałówki. - Chyba lepiej, żeby kobiecina zarobiła sprzedając coś niż np. kradnąc. To nie jest lekki kawałek chleba. Często za nielegalnym handlem kryje się jakaś rodzinna tragedia - np. chłop pijak. Wtedy te kilka groszy z handlu to jedyny ratunek.
Ale są i tacy, którzy uważają, że coś z tą "plagą" na Krupówkach trzeba zrobić.
- Gonić przyjezdnych - wykrzykuje pani Janina ze stoiska przy Krupówkach. - Przyjeżdżają tu z całego kraju. I na siłę sprzedają różne rzeczy. My płacimy czynsz i stoimy legalnie, a oni śmieją się nam w twarz.
Póki co zakopiańska straż miejska jest bezsilna wobec nielegalnych handlarzy. Albo jeżdżą oni ze swoimi stoiskami twierdząc, że nie zajmują pasa drogowego albo bardziej opłaca się im zapłacić mandat czy grzywnę niż uczciwie płacić czynsz.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/06/08
