Nie chcą iść do kąta
12.06.2007
Wczoraj w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie trzech burmistrzów Zakopanego z handlowcami spod Gubałówki. Zaproszono do rozmów ośmiu właścicieli straganów, którzy otrzymali decyzją sądu nakaz usunięcia się z zajmowanego pasa drogowego. Taki wyrok wywalczył sobie właściciel działki znajdującej się na tyłach spornych stoisk. Wiceburmistrz Wojciech Solik porozumiał się w tej sprawie z Polskimi Kolejami Linowymi. Prezes PKL Andrzej Laszczyk oferuje usuwanym kupcom miejsca w centrum handlowym, przygotowywanym przed stacją kolejki na Gubałówkę. Handlowcy jednak uważają, że jest to gorsze miejsce, do którego klient łatwo nie dotrze. Czują się pokrzywdzeni. Porównują się z innymi osobami, prowadzącymi działalność na targowisku, którzy, jak twierdzą, także nie "stoją" legalnie, a nie są usuwani. - Inni mogą stać w pasie drogowym, a tylko wobec nas stosuje się tak dokładnie przepisy prawa - denerwują się. - Stoimy tam siedemnaście lat. Nikt nie chce iść do kąta.
- Walczyliśmy z poprzednią władzą przez pięć lat - twierdzi Władysław Sichelski, reprezentujący straganiarzy. - Jesteśmy zaskoczeni, że przez obecną władzę zostaliśmy wyrzuceni na zbity pysk. Napisaliśmy pismo, że chcemy płacić po tysiąc złotych od budy. A wy nie chcecie tych pieniędzy. PKL proponuje nam umowy tylko na trzy miesiące. A co dalej? Czy ktoś nam zagwarantuje przedłużenie umowy?
- Nie możemy wziąć od was tych pieniędzy, bo obowiązuje nas prawo - tłumaczy Wojciech Solik. - Są decyzje sądu i my musimy im się podporządkować. Poza tym chcemy zrobić na tym terenie porządek. Przygotowywany jest plan zagospodarowania tego miejsca. Tam wszystko będzie wyglądało inaczej. Natomiast podpisywanie umów na okres próbny to normalna procedura, jaką stosuje się przy dzierżawach.
Naczelnik Wydziału Drogownictwa i Transportu Dariusz Wysłouch wyjaśniał genezę decyzji o usunięciu ośmiu straganów. - Przed laty sytuacja prawna działek na targowisku pod Gubałówką była inna - tłumaczył. - Wielu właścicieli działek, którzy byli wywłaszczani pod budowę drogi na Gubałówkę i estakady uzyskało zwrot działek. Tak było w przypadku terenu za straganami. Właściciel uzyskał wpis do ksiąg wieczystych. Miasto podpisało z nim porozumienie o nieodpłatnym oddaniu części działki na pas drogowy. Warunkiem tej darowizny było jednak zobowiązanie, że miasto nie będzie tam lokalizowało obiektów handlowych.
Burmistrzowie tłumaczyli również, że tego typu decyzje podjęli już wobec straganiarzy w rejonie Wielkiej Krokwi. Apelowali, by także ten konflikt spokojnie rozwiązać.
Przedstawiane przez władze argumenty nie przekonały handlowców. Porozumienia nie osiągnięto. Zdecydowano, że wiceburmistrz Solik będzie czekał na ostateczną odpowiedź do końca tego tygodnia. Poczeka również prezes Laszczyk, który zapewnił, że nie wydzierżawi obiecywanych miejsc do czasu podjęcia decyzji.
(ECZ)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/06/12
