Zakopane — portal z-ne.pl

Sezon będzie gorący

14.06.2007

Brak licencji na przewozy pasażerskie - 8 tys. zł, przewozy niezgodne z trasą - 3 tys. zł, brak karty opłaty drogowej - 3 tys. zł, niewłaściwy stan techniczny pojazdu - 500 zł, nieprawidłowości wykryte podczas wewnętrznej kontroli u przedsiębiorcy - do 30 tys. zł... - A to tylko Inspekcja Transportu Drogowego. Razem z jej inspektorami wczoraj na ulice Zakopanego wyruszyli też kontrolerzy zakopiańskiego urzędu skarbowego, którzy nakładają na busiarzy "swoje" kary. - Trochę łagodniejsze - jak podkreśla Małgorzata Kabata-Żbik, naczelnik zakopiańskiej skarbówki. - My nakładamy mandaty w wysokości od 500 do 10 tys. zł maksymalnie, gdy mamy bardzo bogaty materiał dowodowy - informuje pani naczelnik. Busiarze, którzy mają coś na sumieniu, mogą zapłacić podczas takich kontroli przeprowadzonych przez połączone siły skarbówki i inspekcji nawet do 20 tys. zł kary.

Zmasowane kontrole na ulicach

Takie wspólne urzędu oraz Inspekcji kontrole przewoźników w nadchodzącym sezonie będą odbywały się bardzo często - zapowiada Michał Pierzchała, naczelnik Wydziału Inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Krakowie.

- Owszem, strach padł na busiarzy! - śmieje się Maciej Jachymiak, jeden ze skontrolowanych wczoraj pod zakopiańskim dworcem regularnych busiarzy. - Strasznie łupią ci kontrolerzy! Sprawdzają wszystko! Jak czego nie masz, płacisz! I to niemało. Raz tylko zapłaciłem - 50 zł - bo nie miałem gaśnicy.

Pan Maciek, jak sam podkreśla, obsługuje linię regularną i musi mieć wszystko zgodne z przepisami: i w dokumentach, i w samochodzie.

Legalnych kontrole cieszą

- Jak ma się wszystko w porządku, to nie ma się czego bać - twierdzi pan Maciek. - Osobiście bardzo się cieszę, że są takie kontrole, bo szara strefa jest u nas ogromna. A dzięki tym kontrolom już teraz jest lepiej: coraz mniej tych nielegalnych busów, które nam podbierają klientów.

Jednak inny skontrolowany wczoraj pod dworcem kierowca busa już tak się nie cieszył z kontrolerów. Ci po raz drugi za nieprawidłowości w aucie zabrali mu dowód rejestracyjny i postraszyli, że za trzecim razem restrykcje będą już znacznie poważniejsze.

Biorą nas z zaskoczenia

- Mam kontrolę przynajmniej raz, dwa razy w miesiącu - mówi busiarz. - No, cóż jestem trochę zdenerwowany, bo do przyjemności to nie należy, choć staram się mieć wszystko w porządku. Kontrolerzy biorą człowieka z zaskoczenia: wsiadają nieumundurowani jak zwykli pasażerowie i podczas jazdy nas obserwują, czy np. nie jedziemy za szybko, czy wysadzamy ludzi w miejscach niedozwolonych. A dziś np. turyści mnie bardzo prosili, bym ich "wyrzucił" przy ulicy. Na szczęście odmówiłem, bo już był bym ukarany.

- Tak zwane czyste kontrole, gdy wszystko jest w porządku, zdarzają się bardzo rzadko - zaznacza Tomasz Fabiański, mł. inspektor ITD, który przeprowadzał wczoraj kontrole zakopiańskich busów. - Najczęstsze uchybienia kierowców to przekraczanie prędkości, przeładowane busy. Stan techniczny pojazdów też pozostawia wiele do życzenia.

Sprawdzani wczoraj busiarze narzekali, że kontroluje się tylko ich, regularnych. - My mamy linie, godziny odjazdu i musimy kursować, więc nas zatrzymują do kontroli - skarżą się regularni. - A ci nielegalni, gdy tylko pojawi się inspekcja, nagle znikają. Najwyżej złapią jednego, dwóch, bo potem powiadamiają się nawzajem przez krótkofalówki i komórki.

Kontrolerzy przyznają, że tak często się dzieje, ale powoli, skutecznie wyłapują i tych nielegalnych. - Mamy wytypowaną taką grupę pseudookazjonalnych przewoźników, wobec których zamierzamy wszcząć postępowanie administracyjne - twierdzi naczelnik Michał Pierzchała.

Zarówno naczelnik "skarbówki", jak i naczelnik ITD są zadowoleni z wyników współpracy, która na terenie Małopolski zainicjowana została tylko w Zakopanem. - Efekty, choć może nie natychmiastowe, jednak są - podkreślają przedstawiciele obydwu instytucji.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/06/14