Zakopane — portal z-ne.pl

Minister zabronił

15.06.2007

Czarne chmury zbierają się nad zakopiańską spółką Polskie Tatry, właścicielem miasteczka wodnego oraz kilku pensjonatów w Zakopanem. Skarb Państwa, większościowy udziałowiec spółki, nie zgodził się na odwołanie dwóch członków rady nadzorczej, którzy dotychczas reprezentowali mniejszościowego udziałowca, czyli miasto Zakopane. Burmistrz Janusz Majcher rozpatruje możliwość złożenia wniosku o wystąpienie miasta ze spółki lub o jej rozwiązanie.

Nie mamy reprezentanta

Ubiegłotygodniowe walne zebranie udziałowców spółki Polskie Tatry okazało się zaskakujące dla władz Zakopanego, które posiada 28 proc. udziałów (pozostałe - Skarb Państwa).

- W czasie zebrania złożyłem wniosek o odwołanie dwóch członków rady nadzorczej spółki, którzy dotychczas reprezentowali miasto Zakopane - mówi Janusz Majcher. - Chciałem zaproponować dwóch innych przedstawicieli.

Burmistrz chciał odwołać ze stanowiska Grzegorza Cisło (byłego sekretarza miasta) oraz Macieja Krokowskiego, którzy zostali powołani przez poprzedniego burmistrza Zakopanego.

Próba odwołania nie powiodła się. Przedstawiciel Ministerstwa Skarbu Państwa nie zgodził się bowiem na jakiekolwiek zmiany w radzie nadzorczej. W związku z zaistniałą sytuacją Janusz Majcher złożył wniosek, że od tej pory Zakopane nie ma żadnego swojego reprezentanta w nadzorze firmy Polskie Tatry.

- W statucie mamy zagwarantowane dwa miejsca w radzie nadzorczej - zaznacza Janusz Majcher. - Nie rozumiem decyzji ministerstwa skarbu. Dotychczas skład nadzoru wielokrotnie się zmieniał. Nikt nie miał wówczas żadnych pretensji.

Jakie były powody decyzji ministra skarbu - o tym burmistrz nie został poinformowany.

Tak dalej być nie może

Kwestia członków rady nadzorczej Polskich Tatr to nie jedyny zarzut ze strony władz Zakopanego.

- Zaczęliśmy się zastanawiać, czy jest sens, żeby spółka funkcjonowała jak do tej pory - zaznacza Janusz Majcher. - Polskie Tatry nie generują odpowiedniego zysku dla miasta. Jedyny dochód to podatek od nieruchomości.

Władze Zakopanego są zdania, że zbyt dużo dołożyły do tego przedsiębiorstwa.

- Daliśmy camping pod Krokwią, budynek "Warszawianki", gdzie jest teraz siedziba spółki, a także całą Antałówkę pod aquapark - wylicza Janusz Majcher.

W tej też sprawie burmistrz Zakopanego zamierza rozmawiać z ministrem skarbu.

- W piśmie do ministra zamierzam opisać nasze obawy a także poruszyć kwestię zmiany członków rady nadzorczej - zapowiada Janusz Majcher.

Prezes spółki Edward Nadarkiewicz uważa, że Zakopane i tak korzysta z działalności Polskich Tatr.

- Wyniki spółki są dodatnie. Nie są to wielkie kwoty, ale miasto i tak zyskuje. Dzięki naszym obiektom, jak choćby aquaparkowi, ponad 200 zakopiańczyków znalazło pracę. Poza tym dzięki temu Zakopane przyciąga wielu turystów. W końcu miasto ma alternatywę na deszczowe dni - zaznacza Edward Nadarkiewicz.

Sytuacja jest na tyle poważna, że burmistrz Zakopanego Janusz Majcher rozważa złożenie wniosku o wystąpieniu Zakopanego ze spółki.

- Możemy też wnioskować o jej rozwiązanie - zaznacza Janusz Majcher. - Zamierzam przedstawić tą sytuację pod dyskusję radzie.

- Miasto na tym, że jest w spółce nie traci nic. Nie wyobrażam sobie, żeby miasto się wycofało albo spółka rozwiązałaby się - mówi Edward Nadarkiewicz. Jak dodaje prezes Polskich Tatr, samo wycofanie się udziałowca ze spółki nie jest takie proste.

- Miasto powinno zadbać, aby spółka była mocna, żeby były miejsca pracy dla ludzi. Podobnie jak to jest z Geotermią Podhalańską czy spółkami komunalnymi - uważa prezes spółki. - Uważam, że nie dojdzie do zaognienia sytuacji.

Na razie burmistrz Zakopanego zamierza przedyskutować całą sprawę z ministrem skarbu.

Staraliśmy się ustalić powody braku zgody na odwołanie dwóch członków rady nadzorczej. Do zamknięcia tego wydania nie dotarła do nas odpowiedź z ministerstwa. Będziemy jednak śledzić całą sprawę i informować na bieżąco.

Łukasz Bobek

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/06/15