Kontener się przydaje
18.06.2007
- Co w tym kontenerze jest? - zastanawia się jedna z kobiet ze straganów. - Na pewno coś cennego skoro dzień i noc pilnuje go jeden lub nawet kilku ochroniarzy. Przyjeżdża tu też jeden z radnych i też pilnuje. Na nas się skarżą, że blokujemy ruch na drodze, a czy taki ogromny kontener i auto ochrony nie blokuje?
Oburzeni sprzedawcy spod Gubałówki mówią, że to, co się tam dzieje, przypomina im czasy, gdy dworzec busiarzy poprzednie władze zastawiały kontenerami z piaskiem.
- Tak, to miasto postawiło ten kontener - przyznaje Wojciech Solik wiceburmistrz Zakopanego. - Wiem, że pewne rzeczy od razu kojarzą się ze kontenerami i poprzednią władzą. Wiem i nie ukrywam tego, ale pojemnik stanął na miejscu, które się zwolniło, a tam przecież jest dużo śmieci. Władze Zakopanego podkreślają, że od dawna usiłowały sprawę załatwić polubownie. - Wielokrotnie organizowałem spotkania i negocjowałem - zaznacza Wojciech Solik. - Ci ludzie zaproponowali miejsce na swoje stragany, gdzie chcieliby handlować. Poszedłem i załatwiłem im te miejsca. Niestety, do dziś nikt z nich się nie przeniósł ani nie podpisał umowy. I mówiąc szczerze nie rozumiem, dlaczego oni tak się zachowują.
Górale z tych ośmiu straganów mówią jednak wprost, skąd u nich odmowa przeniesienia się.
- Mamy iść do tego kąta? - oburza się jedna z właścicielek straganów. - Kilka osób poszło tam i już wróciło. Tutaj przy głównej drodze mamy minimalny ruch, a tam to już w ogóle człowiek nic nie sprzeda. Poza tym proponuje się nam tam umowy na 3 miesiące i żąda zrobienia nowych budek. Może więc być tak, że weźmie się nas tam na chwilę, a potem wyrzuci. Nie przeniesiemy się i koniec. Miasto ma z nas spory czynsz, a teraz chce się pozbyć dochodu?
- Jesteśmy zobligowani wyrokiem - zaznacza wiceburmistrz Solik. - Pas drogowy jest nasz, a całą sytuację pod Gubałówką dostaliśmy w spadku po poprzedniej ekipie. I jakoś trzeba to rozwiązać. Nie uda się porozumieć, to będziemy musieli wskazać nadzorowi budowlanemu miejsce, na które trzeba będzie wywieźć stragany. Obecna sytuacja musi zostać uporządkowana.
Pat pod Gubałówką trwa nadal. I niestety, wszystko wskazuje na to, że tego konfliktu pokojowymi metodami załatwić chyba się nie da.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/06/18
