Do porozumienia nie doszło
18.06.2007
Do piątku w Urzędzie Miasta czekano na odpowiedź ośmiu handlowców, czy decydują się na zmianę lokalizacji dla swoich budek. Nikt się nie pojawił.
W ubiegły poniedziałek odbyło się spotkanie burmistrzów Zakopanego z handlowcami spod Gubałówki. Zaproszono do rozmów ośmiu właścicieli straganów, którzy otrzymali decyzją sądu nakaz usunięcia się z zajmowanego pasa drogowego. Podczas rozmów po raz kolejny Urząd Miasta zaproponował kupcom nowe miejsce, na placu handlowym przygotowywanym przez PKL. Właściciele straganów nie chcą jednak takiego rozwiązania, czują się pokrzywdzeni i niesprawiedliwie traktowani w porównaniu z innymi prowadzącymi na placu pod Gubałówką działalność. Poniedziałkowe spotkanie zakończyło się wyznaczeniem terminu, do którego handlowcy mieli podjąć decyzję. Mieli czas do piątku, 15 czerwca. Nikt w urzędzie się nie pojawił.
W tygodniu obie strony podjęły w tej sprawie inne działania.
- Dowiedzieliśmy się, że kupcy zabierają jeden obiekt, spisują protokół w obecności przedstawiciela nadzoru budowlanego, po czym po kilku godzinach z powrotem go ustawiają - informuje wiceburmistrz Wojciech Solik. - Tym sposobem cała procedura administracyjna zaczyna się odnowa i zanim wyrok sądu w sprawie usunięcia budek zostanie wykonany, minie długi czas. Dlatego zdecydowałem o postawieniu tam kontenera, który ma przeszkodzić w takim działaniu.
Rzeczywiście, na placu przed spornymi straganami stoi duży kontener na śmieci wywołujący swoim umiejscowieniem spore zaskoczenie przechodniów.
- Jestem zaskoczony stanowiskiem kupców - dodaje wiceburmistrz Solik. - Tym bardziej że nowe miejsce na placu PKL to była ich propozycja. W poniedziałek wysyłamy do nadzoru budowlanego pismo ze wskazaniem, gdzie składować usuwane stragany. Procedura ta obecnie będzie realizowana w stosunku do czterech właścicieli budek, którzy mają jednoznaczny nakaz. (ECZ)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/06/18

