Kryzys pod Gubałówką
29.06.2007
Chodzi o osiem straganów stojących przy drodze. Zdaniem władz miasta, handlujący powinni niezwłocznie opuścić pas drogi. Mediacje podejmowane przez wiceburmistrza Zakopanego Wojciecha Solika nic nie dały. Początkowo górale zgodzili się przenieść na wskazane inne miejsce. Ostatecznie jednak zapowiedzieli, że swoich straganów nie przeniosą. Wtedy pod Gubałówką najpierw pojawił się ogromny kontener na śmieci, a gdy to nie pomogło to jeszcze ciężarówka. - Proszę zobaczyć - denerwuje się jedna z handlujących pań. - Przecież w ten sposób zagrodzono nam dojście do dwóch straganów. A to jest przecież nie tylko dojście pod Gubałówkę ale i droga przeciwpożarowa. Wzywaliśmy policję i straż miejską. Ale skończyło się jedynie na wsunięciu mandatu za szybę starej ciężarówki.
Handlujący są oburzeni takimi metodami i pytają kto postawił zawalidrogę - wojujący z nimi właściciel pobliskiego terenu czy burmistrz?
Wczoraj zaczęły się palić śmieci w kontenerze. Wezwano straż pożarną, która musiała jednak do miejsca zdarzenia dojść pieszo bo ciężarówka blokuje dojazd. Zanim jednak strażacy do pojemnika dotarli ogień został zgaszony wiadrem wody.
Właściciele straganów zapowiadają: - Będziemy blokować dojście pod Gubałówkę. Niech się dzieje co chce - zapowiada zdenerwowana góralka.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/06/29
