Zakopane — portal z-ne.pl

Burza o "Polskie Tatry"

30.06.2007

Gdy kilka tygodni temu burmistrz Zakopanego Janusz Majcher wysunął kandydaturę Andrzeja Kaweckiego na członka rady nadzorczej "Polskich Tatr", radni Klubu Zamoyskiego i PiS nie kryli oburzenia. Jerzy Zacharko powiedział wówczas, że Kawecki, który był pierwszym prezesem spółki, działał na jej szkodę. Na czwartkowej sesji sprawa znalazła swój dalszy ciąg.

- Zbulwersowała mnie wypowiedź pana radnego, która obraża byłych pracowników spółki "Polskie Tatry". Powiedział pan, że ówczesny prezes Andrzej Kawecki działał na szkodę spółki. To bardzo mocne słowa, a oskarżenie skierowane tak naprawdę przeciwko całemu zarządowi, którego ja byłem członkiem, jak również wobec rady nadzorczej, której członkiem był pan Grzegorz Cisło - mówił Grzegorz Leszek Krzanik.

Były członek zarządu przedstawił radnym historię spółki "Polskie Tatry", która powstała na przełomie lat 1992 i 1993 na gruzach przedsiębiorstwa "Tatry". Państwo wniosło do nowego przedsiębiorstwa ekskluzywne ośrodki wypoczynkowe byłego Urzędu Rady Ministrów, a Zakopane - kemping pod Krokwią, jeden z hoteli i kawałek Antałówki. Prezesem spółki został Andrzej Kawecki, a jego zastępcami - Leszek Krzanik i Andrzej Gut z Poronina.

- Tworzyliśmy od zera zręby funkcjonowania tej spółki, przeprowadziliśmy przegląd techniczny majątku, organizowaliśmy szkolenia dla pracowników, którzy musieli się nauczyć pracy w nowych, kapitalistycznych realiach - podkreślał Grzegorz Krzanik. - Wróżono nam szybki upadek, a tymczasem w ciągu roku zatrudnienie się znacznie zwiększyło. Naszym priorytetem było zagospodarowanie Antałówki i przygotowanie projektu miasteczka wodnego. Niestety, nie zdążyliśmy tego zrealizować.

Były wiceprezes podkreślał, że w momencie odwołania zarządu spółka nie miała żadnych długów, miała płynność finansową i dobry stan wypłacalności, co potwierdziła ekspertyza biegłej księgowej.

- Odwołanie było decyzją polityczną. Do władzy doszli politycy PSL, którzy chcieli zlikwidować spółkę i odzyskać dawne obiekty Urzędu Rady Ministrów. W tym celu musieli jednak wykazać, że spółka jest w bardzo złej kondycji finansowej. Dlatego przysłana przez ministerstwo księgowa wygenerowała fikcyjne straty przez zmianę kwalifikacji niektórych budynków. Mimo że sąd później przyznał nam rację, stało się to bezpośrednią przyczyną naszego odwołania. Kulisy tej sprawy zna bardzo dobrze pana kolega z Klubu Zamoyskiego Grzegorz Cisło i dlatego dziwię się, że nie zasięgnął pan u niego informacji na ten temat - mówił, zwracając się do Jerzego Zacharko.

Grzegorz Leszek Krzanik złożył na ręce przewodniczącego Rady Miasta dokumenty związane z funkcjonowaniem spółki, w tym pozytywną ocenę pracy zarządu dokonaną przez radę nadzorczą i ekspertyzę biegłej księgowej.

- Być może ktoś myślał, że te dokumenty już nie istnieją. Ja jednak je zachowałem - dodał.

Radny Jerzy Zacharko nie chciał ustosunkować się na sesji do wypowiedzi byłego wiceprezesa spółki.

(KOV)

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/06/30