E-włamanie?
02.07.2007
Opozycyjny radny, Jerzy Zacharko podejrzewa, że doszło do włamania do sieci komputerowej Urzędu Miasta Zakopane. Złożył on na ostatniej sesji Rady Miasta Zakopanego interpelację w imieniu Klubu Radnych PiS i Klubu im. Władysława Zamoyskiego zaniepokojonych "wieloma nieprawidłowościami w funkcjonowaniu systemu informatycznego w Urzędzie Miasta Zakopane oraz sposobem zlecania zadań niektórym, nowo powstałym firmom.
Dlaczego serwer na którym była strona www.um.zakopane.pl wyprowadzony został poza urząd - dopytywał radny Zacharko. - Kto zarządza tym serwerem, czy jest to firma, która ma umowę z urzędem - dopytywał radny Zacharko.
Radny twierdzi, że niedawno "nieuprawnione osoby, w sposób podstępny dostały się do pomieszczeń gdzie znajdują się urzędowe serwery i pracowały z ich wykorzystaniem przez kilka godzin".
- W związku z tym mam pytanie: czy włamano się do sieci komputerowej Urzędu Miasta? Czy nie zostały skopiowane osobowe bazy danych? Czy nie zainstalowano oprogramowań mogących śledzić przepływ informacji w sieci? I czy pan burmistrz zawiadomił organy ścigania o wtargnięciu do pomieszczenia, aby stwierdzić, czy nie zostało popełnione przestępstwo? - dociekał radny.
Ewa Matuszewska, rzecznik zakopiańskiego urzędu miasta śmiechem kwituje wszystkie te sensacje Klubu. Choć przyznaje, że władze Zakopanego mają problem, jeśli chodzi o system informatyczny, ale na pewno - dodaje - nie było włamania, jak sugeruje radny Zacharko.
- Do pomieszczeń weszli nasi informatycy, by naprawić pewne rzeczy, które nam się nie podobały - podkreśla Ewa Matuszewska.
A obecnym władzom miasta nie podoba się sporo, jeśli chodzi o strony internetowe. - Każdemu, kto chciał wejść na "Zakopane", wyświetlała się strona Biura Promocji, a przecież większość miast w Polsce ma w swoim adresie nazwę danego miasta - tłumaczy Matuszewska. - Na stronie Biura Promocji natomiast nie było nawet odnośnika na stronę urzędu miasta. Pełno na niej różnego rodzaju prywatnych ofert, hoteli, pensjonatów. Nie wiemy, kto na tym zarabia, kto w ogóle jest odpowiedzialny za tę stronę.
Władzom nie podoba się także i sposób obsługiwania urzędowej strony - zdaniem Matuszewskiej, źle i nieprofesjonalnie (stąd zmiana firmy obsługującej), jak i to, że właścicielem zakopiańskiej strony urzędowej jest nie burmistrz, ale Cyfronet. - Podjęliśmy starania, by odzyskać stronę. Burmistrz wystąpił do Cyfronetu, by ten przekazał mu prawa własności do strony - mówi rzecznik.
(hak)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/07/02
