Zakopane — portal z-ne.pl

Dzikie parkingi przy budowach

05.07.2007

Przy każdej budowie apartamentowca od razu pojawia się kilkanaście samochodów pracowników zatrudnionych na budowie. Niestety, bardzo często auta pozostawiane są tam gdzie być nie powinny. Władze Zakopanego zapowiadają, że zwrócą baczną uwagę na to, co dzieje się na ulicach miasta.

Pod Tatrami miejsc parkingowych jest na pewno za mało. I to nie tylko dla turystów ale i dla samych mieszkańców Zakopanego. A jeśli już na jakieś ulicy pojawia się parking, to ceny za postój zazwyczaj są zaporowe. Jeśli ktoś zostawia auto i idzie do pracy to musi się liczyć z wydatkiem nawet kilkunastu złotych dziennie. Stąd i samochody często parkowane są tam gdzie nie powinny, aby tylko choć trochę zaoszczędzić pieniędzy w domowym budżecie. Okazuje się jednak, że przy budowach tak znienawidzonych w Zakopanem apartamentowców pojawia się kolejny problem - mnóstwo aut, którymi na plac budowy przyjeżdżają robotnicy. Tak jest m.in. na ulicy Chałubińskiego, gdzie sporą część jezdni zajmują zaparkowane przez cały dzień auta osobowe i dostawcze. Problem pojawił się, gdy zaczęto tam budować ogromny budynek. Nie podoba się to kierowcom.

- Wyjeżdżałam spod dyrekcji TPN i miałam spore problemy - mówi Magda Mielczarska. - Stojące samochody spowodowały, że wyjeżdżając z uliczki zupełnie nie widziałam czy nie nadjeżdża jakiś samochód. W efekcie prawie nie najechałam na inne auto. Do wypadku na szczęście nie doszło, ale od kierowcy nieźle się nasłuchałam. Uważam, że samochody nie powinny tam parkować.

Czyżby służby porządkowe przymykały oko na deweloperów? Sprawa jednak nie jest taka prosta, bowiem nie do końca wiadomo czy samochody mogą tam parkować czy też nie. Linia na jezdni jest przerywana, a i znaku zakazu zatrzymywania i postoju raczej na ul. Chałubińskiego nie widać.

- Widziałem ten dziki parking - mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Sprawa jest problematyczna i obawiam się, że kierowcy tych samochodów przepisów o ruchu drogowym nie łamią. Nie ma to nic wspólnego z uprzywilejowaniem kogokolwiek. Obiecuję, że sprawą się zajmę.

To niejedyny "dziki" parking przy placach budowy. Wystarczy się przejść do Kuźnic. Tam budowana jest przecież słynna już Murowanica. Auta budowlańców bardzo często pozostawiane są na wąskim chodniku (gdzie spacerują tłumy turystów) lub wciskane w okoliczne krzaki. Tu również jakoś nie ma mocnych na parkujące samochody. Może warto lawetą część aut przewieźć na legalny parking?

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/07/05