30 stopni w cieniu
18.07.2007
Oddział ratunkowy zakopiańskiego szpitala na Kamieńcu pęka w szwach. Karetki na sygnale przez cały czas kursują do zasłabnięć.
- Wzrosła liczba pacjentów, na których bardzo źle wpływają wysokie temperatury. Szczególnie, jeśli mają problemy z chorobami układu krążenia. Dominują zasłabnięcia - poinformował nas wczoraj Sylweriusz Kosiński, zastępca dyrektora Szpitala Powiatowego im. dr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Dodał, że drugą grupę, obok osób starszych, stanowią niefrasobliwi turyści. Rankiem, albo w południe wychodzą na szlak, a wieczorem muszą być hospitalizowani ze względu na odwodnienie i poparzenia słoneczne.
- Przy wysiłku fizycznym organizm traci przeciętnie 2-3 litry wody. Te ubytki należy bezwzględnie uzupełniać. Wiele osób idąc w góry o tym nie pamięta. Bardzo szybko dochodzi do poważnych odwodnień. Drugie zagrożenie to poparzenia. Mamy teraz wiele interwencji i poważnych przypadków. Jeśli wybieramy się w góry, to przy takiej pogodzie należy bezwarunkowo zabierać z sobą kremy z filtrami zabezpieczającymi przed promieniowaniem słonecznym. Ważne jest też nakrycie głowy - radzi doktor Sylweriusz Kosiński, który jest jednocześnie ratownikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Na razie ratownicy TOPR nie zanotowali wielu interwencji związanych z upałami, ale są przygotowani na to, że liczba zasłabnięć i udarów na szlakach będzie wzrastać. Czy przy tak wysokiej temperaturze powinniśmy w ogóle wychodzić w góry?
- Można powiedzieć, że im wyżej, tym chłodniej - zauważa Stanisław Bobak, ratownik dyżurny TOPR. - Na pewno wybierając się w góry, trzeba mieć coś na głowę - najlepiej czapkę z daszkiem, a także odpowiednią ilość wody. Osoby starsze i turyści, którzy mają problemy zdrowotne, powinni w taką pogodę ograniczać się do szlaków leśnych.
(KOV, RAV
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/07/18
