To się może nie udać
26.07.2007
Stan namiotu fatalny, brak jury, brak osób do obsługi grup, brak ekip do stworzenia miasteczka festiwalowego - to tylko niektóre pozycje, jakie znalazły się w protokole przygotowań do XXXIX Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem, który nie miał ujrzeć światła dziennego, a do którego udało nam się dotrzeć. Przygotowania nie są nawet na półmetku, a impreza zaczyna się już za miesiąc.
Nie ma zespołów i jury
Protokół, który dotarł do naszej redakcji, sporządzono 15 lipca przez dyrektora festiwalu Grzegorza Buczulskiego. Porażający jest stan przygotowań do festiwalu przedstawiony w protokole. Brakuje niemal wszystkiego.
Na niespełna miesiąc przed imprezą swoją obecność potwierdziło zaledwie osiem zespołów. Poza konkursem miała wystąpić egzotyczna grupa z Angoli. Okazuje się, że zaproszenie nie dotarło nawet do ambasady tego kraju w Polsce. Co dziwne, nie został zaproszony nawet ani jeden zespół z sąsiadującej Słowacji.
- Po przeprowadzeniu kontroli okazało się, że korespondencja z zespołami jest bardzo niekompletna. Część odpowiedziała, część nie. Kilka zaś napisało, że mają już zaplanowane występy w tym czasie - wyjaśnia Grzegorz Buczulski. - Na 100 procent pewnych jest jedynie osiem zespołów, w tym ani jeden ze Słowacji. Próbowaliśmy ostatnio ich zaprosić. Wszyscy jednak już są zajęci. Zadeklarowali, że przyjadą za rok.
Brakuje również zaproszonych jurorów konkursowych.
- Tutaj docierały do nas sprzeczne informacje. Biuro Promocji powiedziało nam, że jury jest zaproszone i potwierdzone. Po naszej weryfikacji okazało się, że część z nich w ogóle nie wie o co chodzi. Musieliśmy stworzyć zupełnie nowe jury - mówi Grzegorz Buczulski.
Namiot w fatalnym stanie
Braki dotyczą również całej festiwalowej infrastruktury. Namiot na Równi Krupowej wedle oceny dyrektora festiwalu jest w fatalnym stanie technicznym i stwarza zagrożenie. Brakuje jakichkolwiek dekoracji zarówno sceny, jak i miasta.
Nie jest jeszcze zamówione wykonanie oświetlenia Zakopanego oraz nagłośnienia całej imprezy. Póki co do wykonania tego zadania złożone zostały tylko dwie oferty. Każda z nich w protokole z ubiegłego roku otrzymała bardzo negatywną opinię jury.
Dzisiaj nie wiadomo także kto postawi całe miasteczko festiwalowe wokół namiotu.
- Nie ma ekip, które mogłyby zbudować miasteczko. Będziemy musieli chyba zrobić to własnymi siłami - zapowiada Grzegorz Buczulski.
Według stanu przygotowań podanego w protokole, brakuje także jakichkolwiek uzgodnień co do festiwalowych wydawnictw. Nie ma projektów plakatu ani folderu. Brak zaproszeń i identyfikatorów. Nie wiadomo kto będzie konfenansjerem, kto zaopiekuje się przyjezdnymi i jury.
Również imprezy towarzyszące festiwalowi "leżą": pracownia artystów zakopiańskich, twórcy ludowi, Dni Przewodnickie czy inne atrakcje.
Nie załatwiono jeszcze transportu dla artystów. Poza deklaracjami ustnymi nie ma podpisanej żadnej umowy z firmą, która zadba o gastronomię.
Na razie w ogóle nie pomyślano o zaproszeniu kogokolwiek z miast partnerskich. Nie ma więc załatwionych opiekunów dla nich, programu pobytu czy noclegów. Jednym słowem festiwal "leży".
- Przyznaję, że jest bardzo mało czasu do rozpoczęcia festiwalu a przygotowania nie są nawet na półmetku - podsumowuje Grzegorz Buczulski.
Za fatalny stan przygotowań burmistrz Zakopanego Janusz Majcher obwinia byłego dyrektora Biura Promocji Kazimierza Konarskiego.
- Jestem niemal pewny, że to sabotaż - kwituje Janusz Majcher. - Gdybym wiedział wcześniej co się dzieje, pan Konarski zostałby dyscyplinarnie zwolniony dużo wcześniej.
Były dyrektor z kolei uznał te zarzuty jako cios poniżej pasa.
- Nie będę polemizować z wirtualną rzeczywistością burmistrza Majchra - powiedział Kazimierz Konarski.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/07/26
