Uzależniony od gór
26.07.2007
- Jeśli można pokusić się o sfotografowanie tego, co nosi się w wyobraźni, co nosi się w sobie głęboko, to te zdjęcia są właśnie próbą dokonania czegoś takiego - mówił podczas spotkania Jerzy Tawłowicz. - Ponad 30 lat temu zostałem przewodnikiem, wcześniej byłem członkiem Speleoklubu Tatrzańskiego. Od początku chodzenia po górach miały one dla mnie wielkie znaczenie. Jest to pewnego rodzaju uzależnienie, ale tak fajne, że nie tylko z nim nie walczę, lecz umacniam je w sobie. Góry zaczynają się dla mnie wszędzie tam, gdzie akurat tego wyobrażenia potrzebuję.
Wśród fotografii, prezentowanych w Białej Izbie, można obejrzeć zarówno zdjęcia, które nie były w żaden sposób obrabiane, jak i zestawy 2-3 fotografii, które autor na siebie nałożył. W tym wypadku posłużył się komputerem. Te zdjęcia łączy jedno: nie oglądamy górskich krajobrazów, tylko ich zarys w fakturze kamieni, pęknięciach betonu, tynkach, odpadających ze starych kamienic. Wystarczy odrobina wyobraźni, żeby dostrzec sylwetki tatrzańskich szczytów - Wysokiej, Krywania, Kościelca, Świnicy...
Na posiadach, zatytułowanych "Góry zaczynają się dla mnie wszędzie", nie zabrakło poezji. Jerzy Tawłowicz przedstawił swoje górskie wiersze, a kilka z nich wyśpiewał, akompaniując sobie na gitarze. (KOV)
Fot. Michał M. Kowalski
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/07/26

