Nowoczesny ratunek dla sercowców
08.08.2007
Nowoczesny oddział kardiologii bezinwazyjnej uruchomiono wspólnie ze Śląskim Centrum Chorób Serca.
- Pracownia działa drugi dzień. Wczoraj przyjęła już trzech pacjentów. Po wykonaniu zabiegu mogą chodzić. Dziś trwają kolejne zabiegi - poinformowała dyrektorka Szpitala Powiatowego im. dr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem Regina Tokarz.
- Poczułem pieczenie w sercu. Myślałem, że to zawał i trzeba jechać do Krakowa albo do Sącza, ale mi powiedzieli, że działa nowe urządzenie. Jestem bardzo wdzięczny. Cztery lata temu mówili, że szpitala w Zakopanem nie będzie - a tu taki sprzęt! Wszystko widziałem na monitorze, doktorzy mówili, co robią, kiedy mnie zakłuje. Dziś chodzę! Dzień po operacji na sercu! - cieszył się leśnik Władysław Król, który jako drugi poddał się operacji przeprowadzonej przez zespół prof. Lecha Polońskiego ze Śląska: dr. Tadeusza Zębika i Mateusza Tajstrę.
- Odebraliśmy telefon z Rabki o nagłym zawale. Pacjent już jedzie karetką. Za godzinę będzie miał zabieg. Właśnie z myślą o takich nagłych przypadkach uruchomiliśmy tę pracownię - podkreśla prof. Lech Poloński.
Profesor dodał, że góral ze Ślązakiem się dogadali i dzięki operatywności miejscowych władz zakopiański szpital może na miejscu ratować zawałowców.
- Gdy trzy i pół miesiąca temu usłyszeliśmy o problemach zakopiańskiej placówki, o tym, że pacjentów trzeba wieźć zablokowaną "zakopianką" do Krakowa albo do placówek w Tarnowie czy Nowym Sączu, postanowiliśmy podjąć współpracę. Nie spodziewaliśmy się, że dyrekcja szpitala tak szybko zadziała. To rekord Polski w szybkości uruchomienia pracowni - podkreśla prof. Lech Poloński.
Tym samym wymazana została podhalańska biała plama w leczeniu bezinwazyjnym serc zawałowców. Spełniło się też wieloletnie marzenie emerytowanego już znakomitego kardiologa Marka Zalewskiego. - To było moje marzenie sprzed wielu lat, dobrze, że dziś się urzeczywistniło. Inicjatorką powstania tego oddziału była profesor Maria Hoffman z Krajowego Instytutu Kardiologii w Warszawie - przypomniał wczoraj prof. Zalewski.
Radości nie ukrywał ordynator oddziału Marek Szpot. Podobnie starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski. - Cytując słowa generała Galicy można powiedzieć, że dziś jakby co, kieby co, komu co się stało - ze sercem, to będziemy go ratować. Tak że już nie tylko dobrze nogi pod Tatrami składają, płuca i kręgosłupy ratują, ale i serca są już bezpieczne. Starosta przypomniał, że z ważniejszych inwestycji szpital czeka jeszcze remont oddziału chirurgii, stworzenie dużej sali operacyjnej oraz rozbudowa wejścia od strony południowej.
(RAV)
Fot. Rafał Gratkowski
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/08/08

