Zakopane — portal z-ne.pl

Szlaban dla ciężarówek na Pardałówce

10.08.2007

Szlaban dla ciężarówek na Pardałówce

Zatrzymali ciężarówkę z materiałami budowlanymi, która pomimo znaku zakazu wjazdu dla pojazdów o tonażu powyżej pięciu ton regularnie kursuje pod ich oknami. - Oddamy sprawę do sądu, ponosimy straty w szczycie sezonu budowlanego - zapowiada inwestor.

- Wzywaliśmy nieraz policję, Straż Miejską. Odpowiadają, że nie przyjadą, bo to nasza prywatna droga! Skoro tak, to stawiamy szlaban. Przez lato będziemy puszczać jeszcze letników, ale ciężarówka nie wjedzie! A jesienią się wykosztujemy i zamontujemy sobie szlaban otwierany pilotem. Wtedy już nie będziemy wpuszczać na osiedle, które nie ma własnej drogi dojazdowej - podkreślają mieszkańcy Pardałówki. W zeszłym roku dla obrony przed działalnością deweloperskiej firmy "Dom" założyli stowarzyszenie "Ojcowizna". W marcu br. odnieśli zwycięstwo: Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało, że zarówno burmistrz, wydając warunki zabudowy dla 4 budynków stawianych przez firmę "DOM", jak i starosta dając cztery zezwolenia na budowę działali na niekorzyść mieszkańców, a na korzyść dewelopera. SKO stwierdziło, że decyzja wydana została dla inwestora z rażącym naruszeniem prawa, co znajduje potwierdzenie w materiale dowodowym. Inaczej na sprawę patrzą budujący osiedle.

Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego nie stwierdził żadnego naruszenia prawa budowlanego. Nie uchylono zezwoleń na budowę, nie wstrzymano prac budowlanych. Decyzję SKO rozpatrywał już Wojewódzki Sąd Administracyjny, a teraz zajmie się nią Naczelny Sąd Administracyjny - podkreśla Ryszard Domaradzki, dyrektor firmy "Dom", która w pierwszych latach swej działalności wybudowała na terenie Zakopanego 144 lokali mieszkalnych. W 2003 roku zaczęła prace budowlane na osiedlu Pardałówka.

- Mieliśmy tu trzynaście gospodarstw. Ciszę i spokój. Letnicy chętnie przyjeżdżali od kilkunastu lat. Teraz mamy już 16 bloków, w których jest 260 mieszkań! I do tego cały czas plac budowy! Nic dziwnego, że coraz mniej ludzi tu przyjeżdża - podkreślają członkowie "Ojcowizny". Podkreślają, że nowe bloki zabudowały maksymalnie działki. W osiedlu nie ma praktycznie zieleni. Niektóre budynki garażami lub schodami wchodzą w drogę. - Są już nie tylko kłopoty z wodą, kanalizacją, ale także z prądem! Przyszli do starszej kobiety, żeby im się siedem metrów odsunęła z płotem, to oni piękną stację trafo pobudują dla osiedla. Dobrze że się nie zgodziła! Niech sobie stację trafo budują u siebie na osiedlu. Tylko tam już nie ma na nic miejsca - opisują mieszkańcy. Podkreślają, że przy zjeździe z głównej drogi ustawili znak ograniczający wjazd na Pardałówkę jedynie dla aut o tonażu poniżej 5 ton. Pokazują list w tej sprawie (z końca kwietnia) z trzydziestoma podpisami do starosty. - Zgodził się, że nie ma sprawy, skoro większość mieszkańców chce mieć to ograniczenie. Ale kierowcy ciężarówek nic sobie nie robią z ograniczenia. To dajemy szlaban! - stwierdzili mieszkańcy. Oburzeni tym podejściem do sprawy są inwestorzy. - W środę byłem na policji i w Urzędzie Miasta. Po wizji lokalnej stwierdzono, że znak ograniczający tonaż pojazdów ustawiono bezprawnie - twierdzi dyrektor "Dom"-u Ryszard Domaradzki - Nie wpuszczono ciężarówki naszego podwykonawcy. Sprawę oddamy do sądu z powództwa cywilnego. Będziemy domagać się odszkodowania. Przypomina, że jeszcze niedawno temu mieszkańcy dziękowali inwestorowi za nową drogę prowadzącą właśnie do osiedla. - Myśmy im zrobili asfaltową drogę, to nas kosztowało dodatkowych 130 tysięcy złotych. A żeby postawić znak ograniczenia tonażu, to musi być zgoda wszystkich właścicieli drogi. A my mamy w niej współwłasność. Specjalnie wykupiliśmy kawałek, bo przecież musimy mieć drogę dojazdową do budowy. Bez tego nie mielibyśmy żadnej zgody na rozpoczęcie prac. Szlaban odbieram jako czystą złośliwość: najpierw nam dziękowali za asfalt, a teraz blokują dojazd do budowy - sumują w "Dom"-u.

Mieszkańcy nie zgadzają się z taką argumentacją. - Drogę sobie robili i żeby łatwiej mieszkania sprzedać, bo tak to by klienci jeździli szutrową, polną drogą do osiedla. Niech nie mówią, że to dla naszego dobra. A jak deweloper sprzeda wszystkie mieszkania, to kto tę drogę będzie odśnieżał? Przecież nie ci z osiedla, którzy przyjeżdżają raz na pół roku. Tylko my będziemy musieli dbać o jej udrożnienie, na czym skorzystają ci z osiedla. A mają współwłasność tylko w wąskim pasku drogi, większość należy do naszych działek.

(RAV)

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/08/10