Zakopane — portal z-ne.pl

Blokada na Pardałówce

13.08.2007

Górale w Zakopanem zaprotestowali. Mieszkańcy osiedla Pardałówka blokują budowę jednego z apartamentowców. Drogę dojazdową do budowy zagrodził solidny szlaban. Sąsiedzi protestują w ten sposób przeciwko kontynuowaniu nielegalnej ich zdaniem inwestycji. Szlabanu, który uniemożliwia dojazd ciężarówek na budowę cały czas pilnuje kilkunastu mieszkańców. Protestujący zapewniają, że droga jest ich prywatną własnością i mają prawo to robić. Tymczasem przedstawiciel dewelopera sprawę zgłosił do sądu.

O problemie zabudowy Zakopanego szkaradnymi betonowymi kolosami piszemy od dawna. Ogromne apartamentowce non stop powstają w Zakopanem w zasadzie wszędzie, gdzie się da. I mimo deklaracji urzędników i protestów mieszkańców tak naprawdę nic w tej sprawie nie zmienia się na lepsze. Dlatego część mieszkańców Pardałówki postawiła na drodze dojazdowej do budowy kolejnego bloku szlaban.

- To nasza ostatnia deska ratunku - mówi jedna z protestujących pań. - Mamy dość! Piszemy pisma, rozsyłamy protesty, a tymczasem mury dalej rosną w górę. Dalej jeżdżą auta, dalej mamy huk i hałas. Wciąż też uciekają od nas turyści.

Rzeczywiście ci, którzy przyjeżdżają na Pardałówkę wypocząć, szybko stamtąd uciekają.

- Przyjechałam z Warszawy - mówi pani Halina. - Jak rozmawiałam przez telefon z gospodynią, to obiecano mi widok na Tatry oraz ciszę i spokój. Jak przyjechałam, to widzę rzeczywiście metr gór i szkaradne budynki, a o ciszy nie ma mowy. Non stop walą młoty i jeżdżą ciężarówki. Więcej już tu nie przyjadę.

Protestujący postawili więc na drodze dojazdowej do budowy kolejnego molocha szlaban i nie wpuszczają na teren budowy ciężarówek.

- To nasza prywatna droga - denerwują się protestujący. - Mamy prawo tak zrobić. To za te wszystkie obelgi i jeżdżenia pod naszymi oknami. Powinni tu przyjechać wszyscy ci, którzy dzięki naszym głosom wygrali niedawno wybory. Ale ich tutaj nie ma. Dlaczego?

Górale zapowiadają, że padną trupem, a z protestu nie zrezygnują. Tymczasem deweloper też nie zamierza rezygnować.

- Przez ten szlaban mamy spore opóźnienia - mówi Andrzej Para, przedstawiciel inwestora. - Nie możemy dowieźć materiałów budowlanych. Nie pozwalają nam nawet wjechać samochodami prywatnymi do pracy. Uważamy, że to, co robią, jest bezprawne, bo z tego, co wiem, inwestor ma współwłasność drogi. Sprawę zgłosiliśmy już do sądu. Zresztą pytanie - gdzie ci ludzie byli wcześniej? Przecież to oni sprzedali działki, na których powstają apartamentowce.

Jednak protestujący z oburzeniem przyjmują te zarzuty. Mówią, że po to jest prawo, aby budować zgodnie z nim, a nie wbrew wszystkiemu stawiać bloki pod Tatrami. Protest trwa.

(bol)

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/08/13