Hala zamiast cyrkowego namiotu
10.09.2007
Orkiestra Reprezentacyjna Karpackiego Oddziału Straży Granicznej ma dać w Zakopanem koncert na Nowy Rok. Z braku odpowiedniego pomieszczenia, wojskowi zagrają w którymś z kościołów. Jedyna większa sala, jaka znajduje się w Miejskiej Galerii Sztuki, ledwie pomieściłaby orkiestrę, a publiczność musiałaby zostać na ulicy. Do władz Zakopanego zwrócili się też organizatorzy polskiego szczytu ekonomicznego, chcąc przenieść imprezę z Krynicy pod Giewont. Jednak eksperci, którzy przybywają do Polski, nie mieliby się gdzie pomieścić - trudno przecież zgrupować ich w festiwalowym namiocie.
Naczelnik Wydziału Kultury Urzędu Miata Zakopanego Joanna Staszak omawiała wraz z radnymi komisji kultury wyzwania, jakie przed jej wydziałem stawia strategia rozwoju miasta na najbliższe lata. Wszyscy zgodnie przyznali, że kluczowa dla dalszego rozwoju kultury w mieście jest budowa hali widowiskowej. - To najważniejszy dla nas punkt w strategii rozwoju. Niestety, od lat tylko dyskutujemy, nie ma nawet wskazania, w którym miejscu taka hala mogłaby powstać. A skoro nie ma umiejscowienia, to nie można się starać o fundusze unijne na jej budowę. Gdybyśmy mieli taką halę, moglibyśmy robić masę ciekawych imprez - podkreśla Joanna Staszak.
Problem w tym, że Równia Krupowa jako teren zielony wpisana jest do rejestru zabytków. Dodatkowo, prywatne działki zostały przed laty wywłaszczone właśnie w celu utworzenia terenów zielonych. Jeśli zmieni się cel użytkowania działek, miasto będzie zmuszone wypłacić odszkodowania za zajęte nieruchomości.
Radni są, mimo to zgodni, że hala musi powstać.
- I to najlepiej na Równi Krupowej, bo ludziom już się kojarzy, że tam robimy wielkie masowe imprezy. Nie potrzeba stawiania wielkiej, sześciokondygnacyjnej budowli, która przed laty projektowana była na 3-4 tys. miejsc. Wystarczy sala maksymalnie wpuszczona w ziemię, w której pomieści się 1-1,5 tys. widzów. Jest już nawet taka koncepcja: z ziemi wystaje wówczas tylko przeszklona, wysoka na dwa metry ściana, a po jej drugiej stronie tworzy się amfiteatr dla imprez plenerowych, gdy pogoda dopisuje - zaznaczył radny Jerzy Zacharko. Dodał, że organizatorzy szczytu ekonomicznego z chęcią przenieśliby swą imprezę z Krynicy do Zakopanego, gdybyśmy posiadali taką halę. Przypomniał też, że na budowę poprzedniej, dużej hali budżet państwa zagwarantował nawet 70 mln zł, jednak inwestycja nie wystartowała ze względu na protesty mieszkańców.
- Wiadomo, że swoją salę widowiskowo-sportową buduje Centralny Ośrodek Sportu - może jedna wystarczyłaby na organizację wszystkich imprez? - zastanawiał się przewodniczący komisji Maciej Wojak. Jednak radni zgodnie stwierdzili, że nie powinno się łączyć funkcji hal: - Imprezy nachodziłyby na siebie. Niech COS ma swoją halę na sportowe imprezy, a miasto swoją na konferencje, sympozja, koncerty.
Radny Krzysztof Kiełb przypomniał, że jakiś czas temu istniała koncepcja, by zwrócić się do Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej z prośbą o opracowanie koncepcji tego typu obiektu. - Budżet będzie mniej obciążony, a studenci czasem potrafią stworzyć coś genialnego - podkreślił radny, obiecując porozumienie się w tej materii z władzami krakowskiej uczelni.
- Jak będziemy mieć gotową koncepcję, pokażemy mieszkańcom, by udowodnić, że hala maksymalnie wpuszczona pod ziemię nie tylko nie zasłoni Tatr, ale podniesie estetykę Równi Krupowej - podsumowali dyskusję radni. (RAV)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/09/10

