Zakopane — portal z-ne.pl

Ćwierć wieku twórczej pracy

13.09.2007

Ćwierć wieku twórczej pracy

Swoje wiersze niejednokrotnie artysta podpisuje godłem "Śliwka", bo takie było nazwisko rodowe matki, która pochodziła z Poronina. Udokumentowana historia rodu rzeźbiarza, poety, zasłużonego członka Związku Podhalan Mieczysława Króla Łęgowskiego sięga roku 1640. Jeden pradziad był znanym zakopiańskim muzykiem, a drugi - kołodziejem. Ojciec - kamieniarz, zimą rzeźbił. Łęgowscy poza wszystkimi rzemieślniczymi pasjami z upodobaniem oddawali się muzykowaniu.

Świętujący jubileusz 25-lecia swojej pracy Mieczysław Król Łęgowski podkreśla zawsze, że wychował się w kuźni swego dziadka. Jeszcze w dzieciństwie narodziło się jego umiłowanie do rzeźbienia i tworzenia kompozycji w metalu. Z tego wyrosła pasja zbieracza, kolekcjonera metalowych elementów wozów, podków, kucizny wszelakiej, którą ratuje przed przetopieniem i z której tworzy postacie znanych mieszkańców Podhala. W ten sposób opowiada historię regionu. Na elementach metalowych kompozycji niejednokrotnie widnieją daty, np. na okuciu dyszla z 1930 r., które pokazują, jak stare elementy wykorzystał w swoich pracach.

- Robi góralskie spinki, stolarkę, rzeźbi i tworzy poezję. Twoje wiersze płyną z głębi duszy... Piszesz o ojcowiźnie, rodzinie. Ale pierwsza była kowalska robota - prezentowała życiorys Mieczysława Króla Łęgowskiego prowadząca wieczór autorski wraz z bohaterem Janina Jarosz-Walczak. Przypomniał on, że uczył się w jednej klasie ze starostą tatrzańskim Andrzejem Gąsienicą Makowskim u salezjanów w Oświęcimiu.

- Tam też zaczęły się pierwsze wiersze. Większość zaginęła w trudnych czasach stanu wojennego. Dziś odwaga jest bardzo tania, ale wtedy sporo zapisków musiałem spalić, jak nachodzili mnie panowie z rewizją - przypomniał historię przeszukania, jakie zarządzono, gdy wrócił ze Stanów Zjednoczonych. Pretekstem do sprawdzenia, czy w domu nie ma większej ilości gotówki, złota i dolarów było włamanie do Franciszka Jarończyka w Czarnym Dunajcu. - Zauważyłem, że obcy kręcą się wokół domu, że coś się szykuje. Wiersze patriotyczne, antykomunistyczne spaliłem, co mogłem pochowałem w domu rodziców i wtedy wpadli na przeszukanie - wspominał we wtorkowy wieczór jubilat.

Jednak i jego współczesna twórczość poetycka znajduje uznanie. Przykładem pierwsza nagroda w konkursie poetyckim im. Tadeusza Staicha w 2000 r. Doceniony wiersz "Wiosna" powstał tuż po przeszczepie szpiku kostnego. - Choroba nie przerwała jego twórczych pasji. W domu stworzył prywatne muzeum dla swojej kolekcji ponad 100 par zabytkowych nart. Nawet Muzeum Tatrzańskie nie ma takich okazów. Ale nic dziwnego, bo Mieciu spenetrował wszystkie strychy na Podhalu - dodaje Janina Jarosz-Walczak. - Mimo kłopotów ze zdrowiem, startuje w zawodach retro na starym sprzęcie i w Biegu Gąsieniców.

Goście wieczoru obejrzeli film dokumentalny poświęcony remontowi zniszczonej willi "Koliba", któremu jubilat oddał osiem lat swego życia i pracy. Wysłuchali wierszy, m.in. "Malowanki na szybie", "Proste myśli", "Szarotka", "Żeleźniok dziadka Śliwki". Wszyscy gratulowali ćwierćwiecza twórczej pracy. Urząd Miasta reprezentował senator Franciszek Bachleda Księdzularz.

(RAV)

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/09/13