Zejdą do podziemia?
17.09.2007
Nowa ustawa zakazująca handlowania w wyznaczone dwanaście dni świątecznych to cios wymierzony szczególnie w miejscowości turystyczne, takie jak Zakopane - twierdzą zakopiańscy handlowcy. Najbardziej dotknie je zakaz otwierania sklepów w takie dni jak: 1 oraz 3 maja, 15 sierpnia, święta Bożego Ciała, 11 listopada. Wtedy na długie weekendy na Podtatrze przyjeżdżają prawdziwe tłumy z całej Polski i zagranicy. W majowy lub sierpniowy weekend w naszym regionie przebywa nawet 200 tys. osób. Nikt chyba nie wyobraża sobie, by wtedy zamknąć na głucho sklepy w Zakopanem.
Będzie jak za czasów prohibicji
- Przejdziemy do podziemia, tak jak w Stanach Zjednoczonych za czasów prohibicji albo będziemy ryzykować i otwierać sklepy w dni zakazane licząc, że nasi pracownicy nie pozwą nas za to do sądu - mówi zaniepokojony nowymi, nie do końca sprecyzowanymi, przepisami właścicieli jednego ze sklepów przy zakopiańskich Krupówkach, który wolał zachować anonimowość. - Bo jak mam zrezygnować z handlowania w długi majowy weekend, kiedy ja w te parę dni mam obroty przekraczające miesięczny utarg? Żyję z takich długich weekendów, które akurat przypadają na czas, gdy jest po sezonie. Dzięki temu jakoś człowiek wiąże koniec z końcem.
Będziemy bankrutować
Właściciele zakopiańskich sklepów, szczególnie tych, które nie należą do ogólnopolskich dużych sieci handlowych, boją się, że dla wielu z nich będzie to koniec. Bo z sezonu - zaznaczają - nie przeżyją całego roku.
Niepokój zakopiańskich przedsiębiorców z branży handlowej wzbudziły doniesienia w mediach, że w nowej ustawie nie został sprecyzowany termin "placówki handlowe". Ta więc zakazuje ona handlu w wyznaczone 12 dni wszystkim placówkom, nie tylko dużym marketom.
Turysta zastanie kłódkę
- Czyli mamy kolejny bubel legislacyjny! I pierwsze zadania dla nowego parlamentu - mówi Andrzej Kawecki, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Nie wyobrażam sobie, że np. w długie weekendy w takich miastach turystycznych, jak nasze Zakopane, Sopot czy Krynica, wszystkie sklepy będą pozamykane. Że turyści, którzy pojadą całą noc, nie będą mieli rano gdzie zrobić zakupów. Sklepy z artykułami pierwszej potrzeby, małe sklepy, powinny być wtedy otwarte na zasadzie dyżurów. Bez tego możemy mieć do czynienia z sytuacją, że ludzie będą prowadzić handel w piwnicach!
Na Zachodzie też nie handlują
Wiceburmistrz Zakopanego, Jan Gąsienica Walczak, uspokaja zaniepokojonych właścicieli zakopiańskich sklepów, podając im za przykład Niemcy czy Austrię.
Tam również nie ma handlu w niedzielę i święta, i jakoś sobie handlowcy radzą - twierdzi wiceburmistrz Walczak. - Nie bankrutują z tego powodu. Nie będę ukrywał, że z wiadomych przyczyn jestem zwolennikiem, by dzień święty święcić. Myślę jednak, że problem można rozwiązać. Tak jak apteki, również sklepy z artykułami spożywczymi powinny mieć dyżury.
Poseł PO, Andrzej Gut-Mostowy jest zdania, że dla miejscowości turystycznych, takich jak Zakopane, kryteria muszą być inne.
- Małe sklepy muszą być otwarte, by turyści, którzy tam przyjeżdżają, mieli zapewnione artykuły pierwszej potrzeby - zaznacza poseł. - Jeżeli rzeczywiście przepisy nowej ustawy wprowadzają dwuznaczność, powinny być zmienione lub dopracowane.
Turystom jednak nowa ustawa zakazująca handlu w święta i ewentualne dyżury małych sklepów niezbyt się podoba.
- Po co komu takie zakazy - pyta Paweł, młody turysta z Krakowa. - Jestem za dotychczasową wolnością w handlowaniu. Jak ktoś ma takie religijne przekonania, by nie kupować w święta, niech nie kupuje. A jak ktoś nie chce pracować w sklepie w święta czy niedziele, niech zmieni zawód!
Z nowej ustawy zadowoleni są i ręce zacierają właściciele restauracji. Dla nich to oznacza więcej klientów i większe zyski.
(hak)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/09/17
