Zakopane — portal z-ne.pl

A pieniądze płyną...

18.09.2007

Tego lata turyści z całej Polski i świata płynęli do Zakopanego zewsząd, a wraz z nimi upragnione dutki. Teraz w miejskiej kasie jest nadmiar pieniędzy, a władze Zakopanego mają problem, jak je wydać. I nie chodzi o to, że nie ma na co, bo potrzeby, szczególnie w infrastrukturze drogowej, są ogromne. - Brakuje nam wykonawców - wyjaśnia burmistrz Zakopanego, Janusz Majcher.

Miasto pod Giewontem, o czym już pisaliśmy, zarobiło na tegorocznym sezonie, jak chyba nigdy dotąd.

Dochodowa moda

Moda na Tatry i wyjątkowa pogoda przełożyła się na konkretne pieniądze.

- Już w tej chwili podatek od darowizn wykonany został w 150 proceentach - poinformował swych kolegów z komisji ekonomiki radny Jerzy Zacharko. - Nasze miasto zarobiło na nim dodatkowo 407 tys. zł. Większe też niż oczekiwaliśmy mamy wpływy z opłaty klimatycznej. Jej wykonanie obecnie kształtuje się na poziomie 121 proc. Dodatkowo mamy ok. 440 tys. zł w budżecie. Nie mówiąc o podatku dochodowym. Tu również zarobiliśmy więcej niż zakładaliśmy. Razem mamy przeszło milion złotych dodatkowo do zagospodarowania.

Hossa nadal trwa

A to jeszcze nie koniec zakopiańskiej hossy. Władze miasta spodziewają się jeszcze we wrześniu i październiku wzrostu finansowego w budżecie. Według wstępnych prognoz wyhamuje on dopiero, w listopadzie.

- Rzeczywiście, obserwujemy duży dynamizm gospodarczy - podkreśla burmistrz Majcher. - W ubiegłym roku przy konstruowaniu tegorocznego budżetu rada miejska zaplanowała deficyt, który miał być pokryty z kredytu w wysokości 7 mln zł. Jednak nasze dochody są tak dobre, że nie będzie deficytu. Nie widzę więc potrzeby, by kredyt zaciągać.

Są pieniądze, są potrzeby, nie ma wykonawców

Obecnie przy tak zwiększonych wpływach (i budżecie ok. 65 mln zł) Zakopane może pozwolić sobie na wiele. A do zrobienia jest ciągle sporo.

- Gdzie bym się nie spotkała z mieszkańcami, tam wszędzie mówi się o chodnikach. Naprawdę, zakopiańczycy oczekują wreszcie od nas wymiany chodników - stwierdziła wiceprzewodnicząca Rady Miasta Zakopanego, Małgorzata Cichocka. - To jest obecnie priorytet w Zakopanem. Czy nie można by ogłosić jednego przetargu na większą ilość remontów chodników w całym mieście, skoro są wolne środki? Co stoi na przeszkodzie, by jeszcze w tym roku zacząć to realizować?

Okazuje się jednak, że pieniądze to nie wszystko. Nie ma chętnych firm, które chciałyby przystąpić do remontów chodników.

- Ogłosiliśmy niedawno przetarg na przebudowę ulicy Brzozowej i niestety, nie wpłynęła żadna oferta. Musimy więc powtórzyć procedurę, ale czy jakaś firma się zgłosi do przetargu, nie wiadomo. A czas, niestety, ucieka - mówi Dariusz Wysłouch, naczelnik wydziału drogownictwa w zakopiańskim urzędzie miasta.

Na ten cel gmina przeznaczyła w tegorocznym budżecie 100 tys. zł. Podobnie ma się sprawa z planowaną inwestycją na Zwijaczach. Są środki, ale kto ją zrealizuje?

- Wąskim gardłem tym razem nie są finanse, ale wykonawcy. Brakuje nam ich - zaznacza burmistrz Majcher.

Jednak, jak dodaje burmistrz, nie będzie to powodem, by zmarnować jakąkolwiek złotówkę z tego, co udało się dodatkowo wygospodarować.

Oprócz ponad miliona z wpływów "sezonowych", rada na inwestycje drogowe przekazała w czerwcu dodatkowy milion, który pozostał po dokonaniu zmian w budżecie. Pozostał też do rozdysponowania milion, który miał być wydatkowany na modernizację mostu na Walowej Górze. Ta jednak nie doszła do skutku z przyczyn niezależnych od gminy. - Niewykorzystane środki jako niewygasające przejdą na przyszły rok - obiecuje burmistrz. - Nie jestem bowiem zwolennikiem wydawania pieniędzy na byle co, tylko dlatego, że je trzeba wydać.

Część środków jednak władze miasta będą starały się jeszcze w tym roku wykorzystać, np. na pokrycie dachem budynku szkoły podstawowej na Harendzie, czy na zakup oświetlenia świątecznego dla miasta.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/09/18