Zakopane — portal z-ne.pl

Wyczerpany burmistrz

20.09.2007

- Rok temu jeszcze nie byłem nawet zdecydowany, czy wystartować w wyborach na burmistrza - wspomina Janusz Majcher. - Czy teraz, po prawie roku pełnienia tej funkcji, podjąłby jeszcze raz taką samą decyzję? Myślę, że tak. Choć nie wiedziałem, że to tyle pracy! Jest to ciężka harówa i naprawdę, jestem wykończony. Jednak nie ukrywam, że to stanowisko daje mi dużo satysfakcji. Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, gdy zaczynałem urzędowanie, że pozycja burmistrza Zakopanego jest tak znacząca i tak niebywale wysoka, i to w całej Polsce! Organizatorzy konferencji, sympozjów, spotkań, jakie się tylko odbywają w Zakopanem, chcą koniecznie, by burmistrz Zakopanego osobiście otwierał je, przemawiał, witał gości.

Poza tym w całej Polsce burmistrz Zakopanego jest bardzo mile widziany, jak twierdzi Majcher, zapraszany, i traktowany z pewną estymą, która, niestety, na dłuższą metę jest... wyczerpująca.

- Moją największą porażką w ciągu tego roku była sprawa trasy narciarskiej na Gubałówce. Nie udało się mi dogadać z Byrcynami - wyznaje burmistrz. - Jak do grudnia tego roku mi się to nie uda, uznam, że jest to moja całkowita porażka. Mało tego: wokół tego jednego konfliktu wyrosły jeszcze inne z rodziną Byrcynów, na przykład zablokowali oni opracowanie plan zagospodarowania dla tamtego rejonu.

Nie wyszedł też za bardzo pierwszy, organizowany przez obecnego burmistrza, jak sam przyznaje, styczniowy Puchar Świata w skokach. - Fatalna pogoda, potem wypadek z Mazochem, przesłuchania zagranicznych czołowych działaczy sportowych w czasie skoków, atmosfera była straszna, a cała impreza dla mnie była katastrofą! - wspomina burmistrz.

Lista jego niepowodzeń jest dłuższa.

- Ale są też i sukcesy - zaznacza Majcher. - Udało się nam powołać w urzędzie trzy nowe wydziały, współpracy europejskiej, inwestycyjny, kontroli wewnętrznej. Ruszyliśmy też wreszcie z budową przejścia podziemnego. Uspokoił się, myślę, konflikt wśród busiarzy, choć ciągle protestów nam tu nie brakuje. Problemów w tej akurat materii też nie brakuje, ale sprawa jest niełatwa i nie od razu do załatwienia. Docierają do nas jednak informacje od turystów, że nie jest najgorzej z organizacją transportu na terenie Zakopanego.

Wśród sukcesów burmistrz wylicza stworzenie przyjaznego dla petenta urzędu miasta oraz załatwienie sprawy zakopianki.

- Zarówno ja, jak i rada miasta zdecydowaliśmy się poprzeć zakopiankę, tę koncepcję, którą nam przedstawiono do wglądu - zaznacza Majcher. - Teraz protesty są, ale niedużej już grupy niezadowolonych. Większość czeka na wyprowadzkę i godne pieniądze za utraconą własność. Myślę, że nie tylko wojewoda im zrekompensuje to, ale nasza gmina też ma taki obowiązek. Chcemy za symboliczną kwotę przekazać im działki.

(hak)

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/09/20