Tak świętowała ul. Kościeliska
24.09.2007
Na ogół będąca w cieniu Krupówek ulica Kościeliska przez ostatnich kilka dni pełna była turystów. Wszyscy chętni mogli zwiedzać zabytkowe domki, słuchać muzyki góralskiej i degustować regionalne jadła i napitki.
Ulica Kościeliska to praktycznie rzecz biorąc najstarsza ulica Zakopanego i zdaniem jej mieszkańców najpiękniejsza. I rzecz bezsprzeczna, że to właśnie tutaj zachowało się najwięcej pięknych przykładów drewnianej architektury Skalnego Podhala. Do dziś stoją świetnie zachowane góralskie drewniane zabudowania.
- To jak i gdzie się stawiało chałupę czy stajnię było ściśle określone - tłumaczył gościom Jan Karpiel Bułecka, zakopiański architekt i znawca folkloru. - Wiadomo, że zimą na Podhalu wieją silnie wiatry zachodnie. Więc tak stawiało się zabudowania, żeby w środku, na podwórku stworzyć pewną enklawę, miejsce, które nie będzie narażone na wiatr.
Chętni mogli więc zwiedzać ulicę Kościeliską, ale nie tylko. W karczmie "U Wnuka" można też było popróbować ciast i nalewek z konkursów.
- Od dawien dawna górale wyrabiali nalewki - tłumaczy Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański. - Najpierw była litworówka, która uspokajała chłopa jak był nerwowy. Były i miodowe, choć to bardziej babski napitek niż chłopski. Ale wszystkie powstawały po to, aby ucieszyć serce i ucieszyć duszę.
Goście święta ulicy Kościeliskiej sprawdzali więc moc i siłę nalewek góralskich. Można też było usłyszeć, że miodowa nalewka z cytryną dobra jest nie tylko dla pań ale i dla panów, bowiem dobrze działa na męską moc. Ważne, aby tylko nie przekroczyć odpowiedniego dawkowania.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/09/24
