W obronie swoich praw
04.10.2007
Uważają, że w sądach zawsze rację przyznaje się matkom, a oni są dyskryminowani. Kolorowe transparenty i tłum mężczyzn wzbudzał zainteresowanie wśród pań sędzin. Część z nich przyznawała anonimowo, że ojcowie mają rację.
Pod Tatrami na szkoleniu i konferencji spotkali się przewodniczący Sądów Rodzinnych z całej Polski. Przed hotelem, gdzie odbywała się konferencja pojawiło się kilkadziesiąt osób i barwne transparenty. Panie sędziny wchodzące do budynku niejednokrotnie zatrzymywały się przy protestujących. Niektóre z nich nawet przyznawały im rację.
- Problem rzeczywiście istnieje a my jesteśmy bezsilni - mówi jedna z sędzin. - Nie przedstawię się bo z moją byłą synową mam spory problem. Zgadzam się, że bardzo często mężczyźni traktowani są jako dawcy plemnika i pieniędzy.
Panowie stojący z transparentami mówili, że do sytuacji, gdy łamie się prawa ojca dochodzi nagminnie.
- Nie widujemy swoich dzieci - wylicza Krzysztof Gawryszczak, prezes stowarzyszenia "Ojcowie z Trójmiasta". - Często rzuca się na nas fałszywie podejrzenia, że molestujemy swoje dzieci czy maltretujemy nasze byłe żony. A wszystko po to, aby odciągnąć nas od dzieci.
Oficjalnie sędziowie rodzinny przyznają, że jakiś problem jest ale i wytykają zaniedbania ojców.
- Oni za późno zaczynają walczyć o dzieci - mówi Ewa Warzkiewicz, przewodnicząca stowarzyszenia sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce. - Robią to po paru latach np. jak ich była żona znajduje sobie innego partnera. A wtedy jest już bardzo ciężko zmienić sytuację. I kto tu kogo dyskryminuje?
Pokrzywdzeni ojcowie złożyli pisemną petycję ze swoimi postulatami sędziom rodzinnym.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/10/04
