Ludzie nie myślą o zabezpieczeniach
04.10.2007
Dobrym, a zarazem niedrogim zabezpieczeniem są czujki działające na dym lub na temperaturę.
- Generalnie nie ma dużego zainteresowania - mówi kpt. Grzegorz Worwa, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem. - Czujki instalują tylko te obiekty, które muszą. Prywatni właściciele nie są zainteresowani.
A jak się okazuje nie jest to droga rzecz. Jedna czujka kosztuje w granicach 20 zł. Można sobie ją nawet samemu zainstalować. Strażacy rekomendują takie zabezpieczenia szczególnie dla starych, drewnianych domów góralskich, w których bardzo łatwo może wybuchnąć pożar.
Zakopiański stary kościółek na ul. Kościeliskiej wyposażony jest już w czujki dymne i kamery od kilku lat. Jak zaznacza ks. Stanisław Olszówka, proboszcz parafii św. Rodziny, pod którą podlega kościółek, nie było do tej pory żadnej sytuacji, w której czujki wykryłyby zarzewie ognia.
- Nie było po prostu do tej pory żadnego pożaru w tym obiekcie - wyjaśnia ks. Olszówka. - Zdarzały się sytuacje, że czujki się uruchamiały. Ale spowodowane to było nadmiernym dymem z kadzidła.
Dodatkowo w ostatnim czasie kościółek został wyposażony w system gaszenia tzw. mgłą wodną.
Podsumowując warto jeszcze raz podkreślić, że zwykła czujka dymna może czasami uratować dobytek całego życia.
(łb)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/10/04
