Urzekająca zabawa i radość z grania muzyki
08.10.2007
Choć atmosfera na sali była bardzo swobodna i pełna humoru - o co dbał prowadzący całą imprezę Zbigniew Namysłowski - wszystko oparto na solidnych podstawach profesjonalizmu. Od strony artystycznej po czysto techniczną. Nagłośnienie jest często piętą achillesową wielu jazzowych imprez, ale na Kalatówkach realizatorzy spisali się znakomicie.
Tego wieczoru na scenie obok artystów ze światową renomą wystąpili także młodzi muzycy. Obie grupy przedstawiły swoje różne spojrzenia na jazz, a kompromis znalazły przy wspólnym muzykowaniu, czyli tradycyjnym jam session.
Całość rozpoczął występ zespołu Zbigniewa Namysłowskiego, który zagrał z synem Jackiem, Sławomirem Jaskułke i Hubertem Zemlerem. Atmosferę swoistej melancholii i liryzmu wprowadził charakterystyczną grą na saksofonie Janusz Muniak, po którym wystąpiło trio Nikola Kołodziejczyka. Nadspodziewanie entuzjastyczną reakcję publiczności wywołał utwór zagrany przez Adama Bałdycha na elektrycznych skrzypcach. Temat oparty na wschodnich motywach i niezwykła intuicja w komunikacji między pozostałymi muzykami z grupy wywoływały gromkie brawa jeszcze w trakcie gry i gorący aplauz po zakończeniu występu. Nie zabrakło też ciekawych połączeń instrumentalnych, jak choćby sekcja dęta z wyłącznym towarzyszeniem perkusisty. Były też najświeższe dzieła. Publiczność usłyszała napisaną ponoć na hotelowych schodach kompozycję Jacka Kochana czy utwór Nikola Kołodziejczyka "tak nowy, że jeszcze bez tytułu" - jak żartobliwie zaanonsował. Całość była urzekającą zabawą i czerpaniem radości z grania muzyki.
Tegoroczna edycja festiwalu "Jazz Camping Kalatówki" była pierwszą w historii sponsorowaną przez firmy z zewnątrz. Tym bardziej trudno nie podziwiać organizatorów za determinację w tak długoletnim podtrzymywaniu tradycji. I oby tej determinacji nie zabrakło im w następnych latach. Inaczej usłyszeć czołówkę polskiego jazzu wśród tatrzańskich szczytów będzie bardzo trudno.
(KP)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/10/08

