Andrzej Parczewski rezygnuje z kierownictwa
18.10.2007
- Nie, nie porzuciłem kolegów z Klubu Zamoyskiego - odpowiada prof. Andrzej Parczewski. - Moje obawy, które zrodziły się w ostatnim czasie, dotyczą niebezpieczeństwa upolitycznienia albo raczej upartyjnienia klubu, który z założenia miał być stowarzyszeniem niezależnym, odpornym na tego rodzaju wpływy. Działając niezależnie, klub przez lata odnosił sukcesy w Zakopanem i cieszył się zaufaniem mieszkańców.
- Czy uważa Pan, że członkowie Klubu Zamoyskiego nie mogą należeć do partii politycznej?
- Członkowie klubu są ludźmi niezależnymi i mają prawo należeć do partii politycznych i w nich działać, jeśli otwiera to im drogę do społecznego czy politycznego awansu, jak również reprezentowania społeczności we władzach ustawodawczych lub wykonawczych na różnym szczeblu. Jest to także w interesie Klubu Zamoyskiego. Oczywiście, założenia ideologiczne partii, do której dany członek należy, nie mogą być jednak sprzeczne z założeniami sformułowanymi w statucie Klubu Zamoyskiego.
- Czy to nie kłóci się z wcześniejszą wypowiedzią - obawą o upolitycznienie klubu?
- Absolutnie nie. Uważam tylko, że we władzach klubu - Radzie Programowej i zarządzie - powinny zasiadać osoby bezpartyjne. I to wszystko.
- A jednak zrezygnował Pan z kierowania Radą Programową Klubu.
- Rzeczywiście, choć nie jestem członkiem żadnej partii, złożyłem ustną rezygnację z kierowania Radą Programową - po pierwsze dlatego, by zasygnalizować swoje poglądy, które właśnie przedstawiłem, a po drugie - uważam, że do rady powinno wejść kilkoro młodych członków klubu, takich z otwartymi głowami. Mam nadzieję, że tymi sprawami klub zajmie się po opadnięciu emocji związanych z wyborami do parlamentu. O kształcie i programie działania klubu i tak zadecydują wszyscy jego członkowie. Jeśli zadecydują inaczej niż ja uważam, to zapewniam, że na nikogo się nie obrażę.
Rozmawiał:
RAFAł GRATKOWSKI
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/10/18

