Zakopane — portal z-ne.pl

Wirnikiem w ciężkie bryły lodu

19.11.2007

Wirnikiem w ciężkie bryły lodu

Po naszym piątkowym artykule "Ulice kontra chodniki", w którym omówiliśmy problemy z usuwaniem nadmiaru śniegu lądującego na zakopiańskich ulicach, do redakcji zadzwoniła mieszkanka ul. Makuszyńskiego. - Ja rozumiem zdenerwowanie kierowców, tych, którzy muszą autami brnąć przez śnieg narzucany z powrotem przez odśnieżających chodniki i parkingi. Ale proszę też zrozumieć drugą stronę!

Wyjaśnia, że po obfitych opadach śniegu każdego ranka wraz z mężem odśnieżają swój dom. Za każdym razem sen z oczu spędza im przejazd pługu śnieżnego. - Odśnieżamy chodnik na szerokość łopaty, żeby było przejście dla pieszych i żeby nie zasypywać ulicy. Tworzy się naturalna banda, ale po przejeździe pługu cała pryzma zalodzonego, zgrudziałego śniegu ląduje na chodniku, uniemożliwia przejście. I znów musimy odgarniać. Ale to są już ciężkie bryły. Mój mąż ma ponad 80 lat. Nam kręgosłupy popękają. A takich jak my jest wielu. Jeśli nie odśnieżamy, Straż Miejska grozi mandatami.

Mieszkanka ul. Makuszyńskiego podkreśla, że wielokrotnie bezskutecznie interweniowała tak u Straży Miejskiej, jak i w Tesko. Wyjaśnia, że wystarczyłoby tylko, aby pług nie jechał równo z krawężnikiem, a nieco bardziej środkiem drogi. Wtedy tworzyłaby się naturalna śnieżna banda odgradzająca ruch pieszych po chodniku i ruch kołowy po drodze. - A skoro już zgarniają wszystko na chodnik, to niech przynajmniej w dalszej kolejności puszczą pług wirowy i ciężarówki do usunięcia tych brył lodu i śniegu - apeluje za naszym pośrednictwem jedna z mieszkanek ul. Makuszyskiego.

(RAV)

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/19