Zabytki wypięknieją
29.11.2007
Dziś Rada Miasta Zakopane będzie rozpatrywać projekt uchwały w sprawie zasad i trybu postępowania, udzielania i rozliczania dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy obiektach wpisanych do rejestru zabytków.
Jeżeli uchwała zostanie przegłosowana, właściciele zabytkowych obiektów będą mogli składać wnioski do gminy o dotacje. Komisja kultury, która dyskutowała na temat projektu, była za jego uchwaleniem. Jednak zdania innych radnych są podzielone.
– To chwalebne, że gmina chce pomagać i dawać pieniądze na restaurację zabytków, które należą do osób prywatnych. Ale czy ten wydatek jest przewidziany w przyszłorocznym budżecie? I jaka to kwota? – dociekał radny Jerzy Zacharko. Pytał też, czy gminę Zakopane stać, by dbać nie tylko o należące do niej zabytki, ale i pozostałe, własność prywatnych właścicieli.
– Od tego jest konserwator zabytków. Odpowiednia ustawa mówi, na jaką pomoc mogą liczyć osoby prawne czy fizyczne przy restaurowaniu zabytku – stwierdził radny Zacharko. – Czy my tą naszą uchwałą nie wyręczamy konserwatora w jego obowiązkach?
Jan Karpiel Bułecka, zakopiański architekt, jest zdania, że nie ma co liczyć na pomoc finansową ze strony państwa.
– Teraz nie można marzyć nawet o 30-procentowej dotacji na zabytek! Jeżeli więc coś moglibyśmy z budżetu naszego miasta uszczknąć, byłoby nawet konieczne wesprzeć renowację niektórych zakopiańskich zabytków. Bo są w naszym mieście obiekty, których właściciele nie mają za co remontować. A ich stan negatywnie wpływa na wygląd Zakopanego – twierdził Jan Karpiel.
Jako przykład takiego od lat niszczejącego i straszącego przechodni zabytku radni podają willę „Turnia” przy jednej z głównych ulic Zakopanego. Ta jednak – jak zauważa Karpiel – była świadomie dewastowana przez właściciela. Teraz chce on odsprzedać zabytek miastu.
Niestety, w przyszłorocznym budżecie nie ma zagwarantowanych środków na odnowę zabytków.
– Nie jesteśmy w stanie wygenerować dużych pieniędzy na ich renowację. Ale czasem nie trzeba wcale wielkich kwot, by pomóc, np. gdy kogoś nie stać na remont dachu – przekonywała radnych Joanna Staszak, naczelnik wydziału kultury. Wg planów, na początek miasto przeznaczy na ten cel kwotę 40 tys. zł, która pozostała wydziałowi kultury z bieżącego roku.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/11/29

