Zakopane — portal z-ne.pl

Rialto nie do kupienia?

07.12.2007

Rialto nie do kupienia?

Gdy się wprowadzali do Rialto przy ulicy Chałubińskiego, komunalne mieszkania były ruiną. Przez lata włożyli tu nie małe środki, by dom się nie rozleciał. Teraz – żalą się lokatorzy – kiedy po raz kolejny występują do gminy Zakopane o sprzedaż zajmowanych przez nich lokali, usłyszeli od radnych, że to nieuczciwość, iż chcą wykupić mieszkania za grosze, po tym, jak zabytkowa willa została za 700 tysięcy złotych wyremontowana przez gminę.

– To kolejne władze gminy są nieuczciwe wobec nas. Czujemy się oszukani! – podkreślają lokatorzy Rialto.

Wyjątkowej urody willa przy ul. Chałubińskiego wybudowana została w 1897 r. Projektował ją sam Stanisław Witkiewicz. Było tam pierwsze zakopiańskie sanatorium przeciwgruźlicze. Po wojnie, gdy dom przeszedł na własność skarbu państwa, a potem gminy Zakopane, mieściły się w nim różne instytucje, m.in. internat dla młodzieży, instytucje miejskie.

Od wielu lat willa popadała w ruinę. W ostatnich latach bardziej straszyła, niż dodawała splendoru miastu. W ubiegłym roku jednak znalazły się środki na remont. Gmina Zakopane wydała na ten cel 700 tys. złotych.

Willa Rialto znowu wygląda okazale i pięknie. Zwraca uwagę przechodniów. Stąd może oburzenie niektórych zakopiańskich radnych, że lokatorzy wystąpili o wykup mieszkań po preferencyjnych cenach.

– Jak Rialto było w agonalnym stanie, to nie było żadnego zainteresowania ze strony lokatorów – argumentował na posiedzeniu komisji komunalnej radny Władysław Łukaszczyk. – A teraz, po generalnym remoncie, nagle jest pismo. To chyba trochę nie fair.

Zakopiańscy radni na posiedzeniu komisji komunalnej nie zgodzili się na sprzedaż lokali w willi Rialto.

– Jesteśmy oburzeni takimi pomówieniami. Robi się z nas cwaniaków, którzy teraz, gdy gmina wydała 700 tysięcy złotych i wyremontowała dom, chcą za grosze kupić mieszkania! – mówią lokatorzy.

Na spotkanie każdy z nich, a w sumie mieszka w willi 11 rodzin, przynosi teczkę dokumentów.

– To nieprawda, że dopiero teraz, po remoncie występujemy o kupno mieszkań! – wyjaśnia pani Zofia.

Na potwierdzenie swych słów pokazuje pismo z 1989 r., gdzie zwraca się z prośbą do wydziału geodezji o wykupienie zajmowanego lokalu.

Potem co jakiś czas gmina zwracała się do mieszkańców, by potwierdzili gotowość nabycia mieszkań. Co niektórzy potwierdzali tę gotowość nawet kilka razy. W tym czasie Rada Gminy Tatrzańskiej podjęła uchwałę w sprawie sprzedaży lokali mieszkalnych w domach, które są gminną własnością. Potem było jeszcze zawiadomienie zarządu gminy o sprzedaży lokali w Rialto.

– Namawiano nas, byśmy kupili lokale, bo dom się walił – twierdzi pani Anna. – Miał być robiony operat szacunkowy, ale w końcu go nie zrobiono.

W 1997 r. lokatorzy w kolejnym piśmie do władz nalegają na sprzedaż.

– Przeciągający się tryb po stępowania naraża nas na nie potrzebne napięcia psychiczne i straty materialne – piszą mieszkańcy domu. – Sfinalizowanie sprzedaży mieszkań za pobiegłoby dalszej degradacji domu i postępującemu technicznemu niszczeniu.

A dom był, łagodnie mówiąc, w nie najlepszym stanie. Przeciekający dach, odpadające balkony, ledwo trzymające się drzwi i okna. Lokatorzy jeszcze dziś ze zgrozą wspominają pierwszą wizytę w przyznanym im przez gminę lokalu przy ul. Chałubińskiego.

– To była melina! – opowiada pani Dorota. – Był taki smród, że nie dało się wytrzymać. Myślałam, że się przewrócę i zemdleję! Ściany zasikane przez poprzednich lokatorów i ich psy na wysokość metra. Zgniła podłoga, rozwalające się drzwi. Ale nie miałam wyjścia. Musiałam zamieszkać.

W takie samej sytuacji byli i inni lokatorzy. Żeby zamieszkać w Rialto, musieli włożyć spore pieniądze. I choć zwracali się do gminy, by im odliczono te nakłady w czynszu ani złotówki im nie zwrócono.

Dziś lokatorzy mówią, że owszem, gmina wydała na zewnętrzny remont budynku 700 tys. zł, ale oni wydali też ładną kwotę na remont wnętrza domu.

– Przez 40 lat gmina wykorzystywała ten budynek do własnych potrzeb – mówią mieszkańcy. – Dopiero na początku lat 80. Rialto zostało zasiedlone przez lokatorów.

Nie mają wątpliwości: to gmina wyeksploatowała ten budynek. – Należało dawno wykonać gruntowny remont, jeszcze w latach 70. lub 80. XX wieku, a nie dopiero w 2006 r. – podkreślają.

– Gdyby nie nasze starania i nakłady finansowe, dom dawno popadłby w zupełną ruinę – tłumaczy pani Zofia.

Lokatorzy pokazują też, prowadząc od jednego mieszkania do drugiego, jak ten kosztowny remont został wykonany.

– Znam się na architekturze i myślę, że Witkiewicz w grobie się przewraca na taki remont! – pokazuje swoje wyremontowane okna jeden z lokatorów.

Zamiast dużych okien, teraz ma malutkie, przez które wpada niewiele światła. Jego mieszkanie ze słonecznego stało się ciemne.

Inna z lokatorek pokazuje to, co zostawiła po remoncie ekipa. Okna zostały wprawione w stare framugi, pod nowymi parapetami widnieją dziury, przez które tylko wiatr wieje.

– Ten remont zewnętrzny przyczynił się jeszcze do wewnętrznej ruiny domu – zaznaczają mieszkańcy.

We wrześniu br. po raz kolejny lokatorzy Rialto wystosowali pismo do władz zakopiańskiej gminy z prośbą o sprzedaż mieszkań.

Usłyszeli, że istnieje uchwała Rady Miasta, gdzie jest wyraźnie zastrzeżone, iż Rialto nie podlega sprzedaży na rzecz lokatorów. Zaproponowano im, by zamienili się lokalami z tymi najemcami, którzy zajmują mieszkania w domach komunalnych, gdzie gmina prowadzi wyprzedaż, a którzy nie zamierzają skorzystać z wykupu.

Lokatorzy z Rialto złożyli zażalenie i czekają na uchwałę pozwalającą im wykupić mieszkania. Nie chcą bowiem – jak mówią – być traktowani według znanego powiedzenia: „Pójdziecie pod most, bo to nie jest wasze”.

HALINA KRACZYŃSKA

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/07