Świątecznie pod Tatrami
17.12.2007
Burmistrz Janusz Majcher i starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski zostali wywindowani na sam szczyt choinki. Tam zawiesili ostatnią bombkę i złożyli wszystkim zebranym życzenia świąteczne.
Lepszego dnia na inaugurację sezonu świątecznego pod Tatrami nie można było sobie wymarzyć. Powrót zimy spowodował, iż całe Zakopane jak i same Krupówki były białe, czyste i piękne.
W sobotę o godzinie 17 przy oczku wodnym spotkali się więc mieszkańcy Zakopanego, turyści oraz władze. – Cieszę się, że mogę wszystkich w ten przepiękny zimowy wieczór przywitać na Krupówkach – mówił z wysokiego podnośnika znajdującego się obok szczytu choinki burmistrz Zakopanego Janusz Majcher. – Życzę wszystkim zdrowych, wesołych, spokojnych i radosnych świąt. Wszystkiego dobrego! Na szczęście, na zdrowie, na to Boże Narodzenie.
Starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski również z okolic wierzchołka choinki składał z kolei życzenia po góralsku.
– Cobyście byli zdrowi i weseli jako w niebie janieli! – powiedział.
Potem błyskawicznie zwieziono na dół obu samorządowców i już wszyscy z opłatkiem, które rozdawał sekretarz miasta Franciszek Bachleda Księdzularz, składali sobie życzenia.
– Wszyscy życzą mi stalowych nerwów i zdrowia –zdradza nam burmistrz Janusz Majcher. – Chcę, aby co roku właśnie w ten sposób inaugurować sezon świąteczny. Abyśmy wszyscy spotykali się pod choinką i składali sobie życzenia. Byli po prostu razem.
A czego życzyli sobie sami burmistrzowie?
– Zdrowia i spokoju, a więc tradycyjnie – mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Abyśmy w czasie świąt Bożego Narodzenia zapomnieli o troskach i kłopotach. A że zima jest dziś piękna, postaraliśmy się o to.
W tym roku Zakopane w ten świąteczny czas będzie wyglądało pięknie. Władze miasta nie żałowały grosza i na iluminację wydały prawie pół miliona złotych. Świecące ozdoby zawieszono i ustawiono we wszystkich najważniejszych punktach w centrum miasta. Teraz tylko trzeba trzymać kciuki, oby tak piękna pogodawytrzymała do świąt.
PrzemysławBolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/17

