Minister obiecał pieniądze na zakopiański sport
19.12.2007
Tymczasem na sześć ośrodków w Polsce, zakopiański jest w najgorszym stanie. Właściwie, oprócz Wielkiej Krokwi, wszystkie obiekty, pamiętające czasy głębokiej komuny, wymagają wielomilionowych nakładów.
Jak to się stało – pytali się nawzajem radni, działacze sportowi i pracownicy Centralnego Ośrodka Sportu na posiedzeniu komisji sportu miejscowej Rady Miasta – że Zakopanemu nie udało się pozyskać w ministerstwie wystarczających środków na swoje obiekty sportowe? Czy pod Giewontem nie umieją skutecznie lobbować, tak jak to robią w innych COS-ach w Polsce, m.in. w Spale, czy Szczyrku? A okazji przecież nie brakowało. Od kilku lat na każdy puchar świata w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi przyjeżdżali prezydenci, premierzy, ministrowie, posłowie, senatorowie, wysoko postawieni urzędnicy i działacze sportowi.
Dlaczego nikt z Zakopanego nie zwrócił im uwagi, że obiekty sportowe się sypią? – Kiedyś sportowcy z całej Polski chcieli do Zakopanego przyjeżdżać, by u nas trenować – przypomina dawne, dobre czasy Andrzej Bielawa, działacz sportowy. – Teraz mało kto tu zagląda. Bo zawodnicy mają o wiele lepsze warunki w innych ośrodkach, np. w Spale czy Szczyrku. Po kolei oddawaliśmy bez protestów duże imprezy sportowe: narciarskie, biatlon, łyżwiarskie.
Wśród sportowców z Polski, jak mówi wiceprzewodniczący Jacek Raźny, o zakopiańskim COS już krążą dowcipy. Choćby taki, jak to się skarżył jeden z koszykarzy, że się nie wyspał w hotelu Zakopane, bo miał za małe łóżko i przez całą noc musiał trzymać podkulone nogi...
– Sportowcy chcieliby u nas trenować, bo inne ośrodki, mimo panującego tam komfortu, to małe getta: poza ośrodkiem sportowcy nie mają dokąd wyjść sie rozerwać. W Zakopanem jest zupełnie inaczej, niestety, warunki nie pozwalają im tu na trening. Konieczne są inwestycje! – zaznaczył przewodniczący Raźny.
Dyrektor COS w Zakopanem, Piotr Apollo, twierdzi, że jest szansa na dokapitalizowanie ośrodka. Opracował plan inwestycyjny na kwotę stu milionów złotych, który ma być zrealizowany do 2012 r.
– Niedawno odwiedził nas dyrektor naczelny COS w Warszawie, Rafał Jóźwiak. Twierdził, że rozumie nasze potrzeby i obiecuje pomoc. Muszę powiedzieć, że współpraca z nim jest o niebo lepsza, niż z dotychczasowymi dyrektorami – ocenił dyrektor Apollo.
Dla zakopiańskiego COS już nadchodzący rok ma być przełomowy. Szykuje się kilka ważnych i kosztownych inwestycji: zakończona ma być budowa wyciągu przy Wielkiej Krokwi, zmodernizowany stadion lekkoatletyczny, wykonany sztucznie mrożony rozbieg na Wielkiej Krokwi. Minister sportu obiecał też 23 mln zł na budowę toru lodowego do łyżwiarstwa szybkiego.
– Otrzymaliśmy milion 300 tys. zł na opracowanie dokumentacji wymaganych, aby rozpocząć jakiekolwiek inwestycje – wyjaśniał zakopiańskim radnym dyrektor Apollo. – Mamy już sporządzoną koncepcję hali sportowej, teraz występujemy o warunki zabudowy. Będziemy też występować o takie warunki dla pawilonu na skoczni. Obecnie opracowujemy koncepcję modernizacji hotelu Zakopane, przystępujemy też do projektu modernizacji hotelu Imperial. Ponadto dyrekcja COS zamierza podczas styczniowego pucharu świata oprowadzić po swoich „włościach” komisję sportu, która zapowiedziała przyjazd na skoki oraz wszystkich, którzy odpowiadają za podział środków na inwestycje sportowe i pokazać im zdewastowane obiekty.
A radny Robert Kłak radzi, by dodatkowo delegacja górali pojechała do premiera i przedstawiła mu propozycje kilku inwestycji, które bezwzględnie muszą zostać wykonane.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/19

