Geotermia przekonuje, że kłopoty ma już za sobą
25.12.2007
Na ostatniej sesji wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopanego Jacek Raźny poprosił burmistrza o wyjaśnienia w sprawie wielotysięcznych odpraw dla członków zarządu Geotermii, o czym donosiły ostatnio lokalne media.
– Owszem, były takie zamiary Rady Nadzorczej spółki, aby w razie ewentualnych zwolnień wypłacić członkom zarządu Geotermii odprawę w wysokości 60-krotnej średniej krajowej, obowiązującej w przedsiębiorstwach. To zbulwersowało wiele osób, również i mnie – zaznaczył Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Interweniowałem w tej sprawie w Ministerstwie Skarbu Państwa. Wniosek Rady Nadzorczej padł.
O sytuacji w spółce – zdaniem przewodniczącego rady Wawrzyńca Bystrzyckiego nie najlepszej – dyskutowali także radni z komisji ekonomiki, którzy zastanawiali się, czy gmina nie powinna pozbyć się swoich udziałów. Nie ma z nich bowiem – argumentowali – żadnych korzyści, a jedynie co roku musi dokładać, rezygnując z podatku od nieruchomości.
Wojciech Ignacok, prezes Geotermii Podhalańskiej nie rozumie, dlaczego właśnie teraz, gdy w spółce zaczyna się dziać lepiej i ta wychodzi na prostą, władze Zakopanego robią wokół niej zamieszanie.
– To nieprawda, że sytuacja w naszej spółce jest bardzo zła – wyjaśnia prezes Ignacok. – Owszem, zakończymy ten rok na sporym minusie, bo mamy stratę 1 mln 600 tys. zł. Jednak gdy w maju br. nowy zarząd zaczął działać, zakładano stratę na koniec 2007 r. w wysokości 3 mln 200 tys. zł. W ciągu 7 miesięcy poprawiliśmy wynik o 50. proc.
Ponadto, jak dodaje prezes, Geotermia zwiększyła sprzedaż o ok. 20 proc. dzięki podłączeniu do sieci kolejnych odbiorców, zmniejszyła też koszty. – Mimo że wynik finansowy mamy ujemny, to jednak nie jest tak, że nie mamy płynności finansowej – zaznacza Ignacok. – Na swą działalność nie potrzebujemy środków z zewnątrz. Coś ruszyło w naszej spółce!
Jeśli chodzi o odprawy, prezes wyjaśnia, że to była tylko propozycja do przedyskutowania. – Nasz zarząd poprawił w tak krótkim czasie wynik o 50 proc. Rada chciała dzięki takiemu zapisowi związać zarząd z firmą – tłumaczy Ignacok. – Propozycja była taka, że gdyby nas chciano zwolnić, wtedy otrzymujemy odprawę, a jeżeli my zamierzalibyśmy odejść ze spółki, nie moglibyśmy podjąć pracy w konkurencyjnej branży.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/24

