Bezpieczniej?
29.12.2007
Ile osób w tym roku będzie witać Nowy Rok pod Tatrami? Tego nikt nie potrafi przewidzieć. Ale wiadomo na pewno, że będzie rekord frekwencji.
Niektórzy uważają, że w okresie sylwestrowym pod Tatrami będzie nawet pół miliona turystów. Są i tacy, którzy sądzą, że będzie ich znacznie więcej. Co ważne, w tym roku mimo podejmowanych prób władze Zakopanego nie zdecydowały się na organizację imprezy plenerowej dla tych, którzy Nowy Rok będą witać pod Tatrami. Dlatego też trzeba się spodziewać, że wielotysięczny tłum pojawi się właśnie na Krupówkach. A nie wszystkim to się podoba.
– Mieszkam na samej górze Krupówek – opowiada nam pani Beata Zwijacz z Zakopanego. – I co roku przeżywam ten sam dramat. Pod moimi oknami przewala się wielotysięczny pijany tłum! Ludzie rzucają butelkami, odpalają sztuczne ognie i petardy. A ja z przerażeniem w oczach patrzę na to wszystko i czekam, aż ktoś mi wybije szyby albo podpali dom. Jak rok temu dzwoniłam do Straży Miejskiej czy policji, to usłyszałam, że jak coś się stanie, to przyjadą. A ja jako mieszkanka chciałabym, aby ktoś miał kontrolę nad tym, co dzieje się w sylwestra w naszym mieście.
Tego typu emocje towarzyszą zresztą wielu osobom. Już po południu w sylwestra wielu właścicieli sklepów na Krupówkach zabija dyktami czy deskami witryny i drzwi. Bywało bowiem tak, że rozochocony tłum rzucał butelki po szampanie w wystawowe okna. Zdarzył się nawet przypadek, że pijany kierowca wjechał na Krupówkach w tłum bawiących się ludzi a ci w zamian zdemolowali mu auto.
Co na to władze miasta?
– Będziemy się starać, aby w noc sylwestrową było na Krupówkach więcej patroli – zapewnia wiceburmistrz Wojciech Solik. – Będziemy w tej sprawie rozmawiać zarówno z policją, jak i naszą strażą miejską. Uważam, że być może wyjściem z sytuacji byłoby zorganizowanie za rok imprezy plenerowej. W ten sposób tłumy witające Nowy Rok na Krupówkach, byłyby znacznie mniejsze.
Pytanie tylko, gdzie to zrobić? Idealna byłaby Rówień Krupowa, ale wokół niej stoją bloki i to mieszkańcy tych budynków z kolei mieliby bezsenną noc. Inni przypominają, że lata temu organizowano takie imprezy na stacjach narciarskich. Ale i to nie zdało egzaminu. Po zabawie sylwestrowej przez kilka dni pracownicy wyciągów zbierali z tras kawałki szkła i potłuczonych butelek. A to oznaczało spore straty dla właścicieli wyciągów.
PRZEMYSŁAW BOLECHOWSKI
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/28

