Będzie mniej aut na Krupówkach
10.01.2008
Obecnie na zakopiańskim deptaku, szczególnie w godzinach południowych, ciężko jest swobodnie przejść, aby nie wpaść pod nadjeżdżające auto. Dzień w dzień przez tę ulicę przewija się mnóstwo samochodów – dostawcze, catering, prywatne czy samochody firm ochroniarskich. Władze Zakopanego zapowiedziały, że z tym skończą. Prywatni przedsiębiorcy zaś obawiają się o swoje interesy.
– Gdyby zakazali nam wjazdu na Krupówki, musielibyśmy wypowiedzieć świadczenie usług klientom – mówi Jan Puda, szef ochrony w jednej z zakopiańskich firm ochroniarskich. – Bo wtedy nie moglibyśmy im zapewnić bezpieczeństwa. Jak mówi Puda, ograniczenia w poruszaniu się samochodów ochrony po Krupówkach i tak już znacznie zaostrzono.
– Wciągu dnia nie ma przejazdów kontrolnych, są tylko w nocy. W dzień wjeżdżamy na deptak jedynie wtedy, gdy mamy interwencję czy konwojujemy kogoś lub coś – mówi Jan Puda. – Pracownicy nasi nie wjeżdżają na Krupówki prywatnie.
Jego zdaniem ludziom może się wydawać, że tak jest, bo samochody ochrony są często widoczne na deptaku.
– Ludzie nie wiedzą, co my tak naprawdę robimy. Widzą samochód z dwoma ochroniarzami, którzy wiozą jakąś panią. Myślą sobie, że pewnie koleżankę podwożą, a tymczasem jest to kasjerka z banku albo pracownica kantoru z pieniędzmi – wyjaśnia Puda. – Poza tym w sezonie samych interwencji mamy dziennie ok. 100, a do tego jeszcze konwoje.
Wiceburmistrz Zakopanego Wojciech Solik jest jednak odmiennego zdania.
– Trochę ciężko mi uwierzyć w taką liczbę interwencji. Zresztą sam to zaobserwowałem na Krupówkach. Razem ze strażą miejską zatrzymaliśmy samochód ochrony. Pracownicy firmy poinformowali, że jadą na interwencję do jednego sklepu. Puściliśmy ich, a ja poszedłem to sprawdzić. I co się okazało? Do sklepu nie zawitali, tylko pojechali dalej – opowiada Solik. – Ja nie występuję przeciwko żadnej firmie ochroniarskiej. Nie pomogły prośby dotyczące ograniczenia ruchu, więc musimy wprowadzić rygor.
Do końca stycznia mają być ostatecznie ustalone nowe zasady ruchu samochodowego na Krupówkach. Na pewno nie będą tu mogły wjeżdżać samochody cateringu.
– Co za problem, żeby dostawca pizzy zatrzymał się w bocznej ulicy i przeszedł kilka metrów na piechotę Krupówkami – mówi Wojciech Solik.
O wjeździe na deptak zapomnieć mogą również firmy spedycyjne. Dla nich wiceburmistrz widzi miejsce na postój też w bocznych ulicach. Dostawcy produktów do karczem i restauracji będą mieli czas na wyładunek od godz. 22 do 10 rano.
– Za to w końcu będzie mógł przejechać Krupówkami lekarz do chorych osób – zapowiada wiceburmistrz.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/10

