Zakopane — portal z-ne.pl

Mniej zakopiańczyków na większym metrażu

16.01.2008

Mniej zakopiańczyków na większym metrażu

Nowy rok witały w Zakopanem nieprzebrane tłumy. Nie dręczą Pana koszmary, że miasto kiedyś przy takiej okazji zatka się kompletnie?

Śpię nieźle, chociaż przyznaję, że nad taką katastroficzną wizją można się zastanawiać. Najważniejsze jednak, że sylwester przebiegł spokojnie, a Zakopanego nie było pełno w telewizjach tylko dlatego, że na Gubałówce doszło do bójki na noże. Wiem, że wielu naszych gości chciałoby, abyśmy zorganizowali taką wspaniałą imprezę, jaką ma Wrocław czy Kraków. Ale budżety tych miast są kilkaset razy większe niż nasz, a koszty zapewnienia bezpieczeństwa tak wielkie, że trudno mi sobie wyobrazić, byśmy mogli sobie na to pozwolić.

Ekscesów nie było, ale w sylwestra znowu zakorkowała się zakopianka, w mieście brakowało wody, a śmieci nie zostały na czas wywiezione.

Nie wyobrażam sobie, by w najbliższych latach nie doszło do modernizacji zakopianki. Turystów nie ubędzie, bo Polacy są coraz zamożniejsi. Ruch weekendowy i w szczytach sezonu turystycznego będzie narastał.

Ale teraz problemem są sprzeciwy waszych sąsiadów, mieszkańców sąsiednich gmin, wobec przebudowy tej drogi.

Mam poważne wątpliwości, czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w sposób odpowiedzialny prowadzi rozmowy z właścicielami gruntów, sąsiadujących z zakopianką. Zachowanie geodetów prowadzących w terenie pomiary powoduje, że opór wobec przebudowy drogi rośnie. Dopóki nie zostaną określone kwoty, za jakie budynki i działki mają być wykupywane, nastrój niepewności będzie narastał.

A co ze sprawami, na które ma Pan bezpośredni wpływ, a więc problemami, o jakich w kurorcie o aspiracjach Zakopanego w XXI wieku nie powinno się już rozmawiać. Czyli woda, kanalizacja, parkingi i śmieci.

Rzeczywiście, nie potrafiliśmy sobie dotąd z tymi problemami poradzić. I tylko w kwestii odpadów wyobrażam sobie w miarę szybkie rozwiązanie. Wystarczy zwiększyć liczbę samochodów wywożących odpady z miasta. Możemy przecież korzystać z wysypiska w Nowym Targu, a w odwodzie mamy własne – na Zoniówce. Na ilość wody w Zakopanem nie możemy narzekać. Technicznym problemem są jednak jej ponad stuletnie ujęcia i sieć przesyłowa. Ich modernizacja nie nadąża za rozwojem miasta. Zaś co do parkingów, to grunty u nas są zbyt drogie i atrakcyjne, by tworzyć na nich parkingi tradycyjne. Jedyne skuteczne rozwiązanie to wielopoziomowe parkingi podziemne.

To też kwestia lat. Co Pan robi teraz, żeby problem nie narastał?

Mamy już inwestora, który może wybudować parking na około tysiąc samochodów. Musimy tylko znaleźć odpowiednią lokalizację. Szukam też chętnych do budowy parkingu wielopoziomowego wzdłuż alei 3 Maja. Są trzy oferty, ale z różnych powodów kontrowersyjne. Chodzi o grunt gminy, więc chciałbym miastu zapewnić wpływy z tego przedsięwzięcia. Pilnujemy też, aby odpowiednią liczbę miejsc do parkowania miało centrum kongresowe, które powinno wkrótce powstać.

Czy właściciele nowych hoteli uchylają się od budowy takich parkingów?

Tak, bo to znacznie podnosi koszty inwestycji. Przepisy zmuszają ich, by zapewnili miejsca postojowe w proporcji 70 procent do ogólnej liczby pokoi. Ja domagam się, by tych miejsc było tyle samo co pokoi, a nawet więcej, bo przecież personel hoteli też przyjeżdża do pracy samochodami.

Rozmawiamy o mieście z perspektywy potrzeb turystów. Ale wielu zakopiańczyków, Pańskich wyborców, obawia się, że jeśli nacisk inwestorów zewnętrznych utrzyma się, to nie będą mieli gdzie budować domów dla swoich dzieci i nie będzie ich stać na mieszkanie w Zakopanem.

Stałych mieszkańców Zakopanego nie przybywa, widać nawet lekką tendencję spadkową. Ale przybywa stale powierzchni mieszkaniowej. Na jednego mieszkańca mamy jej chyba najwięcej w Polsce. Każdy góral ma ambicję zostawić wszystkim swoim dzieciom po pensjonacie. I wielu się to udaje. Równocześnie dla mnie, jako burmistrza, największym problemem jest zapewnienie mieszkań dla 130 osób, których nie stać na kupno mieszkania. Musimy mieć też zapewnione mieszkania dla pogorzelców. Trzeba pamiętać, że teren miasta jest ograniczony i niedługo nie będzie innego wyjścia niż budowa nowych obiektów na miejscu starych. A budynków, które można bez żalu wyburzyć, jest u nas sporo.

Zakopane się rozwija, ale podobnie dzieje się z okolicznymi gminami, które coraz lepiej wykorzystują swój potencjał turystyczny. Jaka powinna być rola Zakopanego dla tego otoczenia?

Od 75 lat Zakopane ma prawa miejskie, ale rolę ośrodka kulturalnego spełniało już od XIX wieku. By z tej roli w pełni się wywiązać brakuje nam infrastruktury. Nie mamy dobrej sali teatralnej, kina z prawdziwego zdarzenia, sali kongresowej, więc będziemy starali się je wybudować. I zaczniemy w tym roku.

Od czego?

Miasto nie ma prawdziwego centrum, czyli rynku. Chcemy, by tę rolę pełnił przebudowany plac Niepodległości. Musimy przystąpić do rewitalizacji terenu parkowego, włącznie z kinem, starą remizą strażacką i boiskiem szkolnym przy ul. Orkana. Budowa sali kongresowej jest absolutnie konieczna, bo tracimy duże imprezy, takie na 1500-2000 uczestników, te najbardziej prestiżowe i zyskowne.

Czy biznes prywatny, dysponujący hotelami, chce uczestniczyć w budowie takiego centrum?

Pewnie by je wybudował, nie czekając na inicjatywę miasta, ale pod taki obiekt potrzeba dużej, przynajmniej hektarowej działki. Takie tereny ma tylko miasto, np. pod skocznią. Pieniądze na tę inwestycję nie są problemem. To tylko kwestia zorganizowania przedsięwzięcia w taki sposób, by centrum działało na wysokim poziomie i przynosiło dochody.

Rozmawiamy o dokuczliwych dla mieszkańców i turystów sprawach. Ale legenda Zakopanego, mimo tych wszystkich problemów, nie przemija. Jak Pan tłumaczy ten fenomen?

Najważniejsze są Tatry i tatrzańska przyroda. Kolejnym magnesem przyciągającym do nas turystów jest autentyczny, fascynujący folklor. Tradycje folklorystyczne na Podhalu są wciąż żywe, obecne w codziennym życiu górali. Takie zjawisko nie występuje nigdzie w Polsce. Trzeba przyznać, że przywiązanie do tradycji kosztuje, ale górali nikt nie zmusza, by sprawiali sobie tradycyjne stroje, ubierali w nie swoje dzieci i przekazywali je z pokolenia na pokolenie. Strój jest wyrazem góralskiej dumy i poczucia przynależności do przebogatej kultury tego regionu. Kultura ta przyciąga ludzi z Polski i świata.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/16