Zakopane — portal z-ne.pl

Akcja „Krakowskiej”: na symulatorze w alkogoglach

26.01.2008

Akcja „Krakowskiej”: na symulatorze w alkogoglach

Nasza gazeta, Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie, zakopiańscy funkcjonariusze oraz Biuro Promocji Zakopanego w specjalnych namiotach przygotowali dla wszystkich kibiców przybyłych do Zakopanego specjalną akcję informacyjną. Na ul. Bronisława Czecha zjechały się oznakowane już zgodnie z normami Unii Europejskiej radiowozy, jak również samochody straży pożarnej czy straży granicznej.

– Od kilku lat uczestniczymy w zabezpieczeniu Pucharu Świata w Zakopanem. Stwierdziliśmy jednak, że czegoś brakuje. Postanowiliśmy więc połączyć przyjemne z pożytecznym i zorganizowaliśmy akcję uświadamiającą – mówi Krzysztof Dymura, rzecznik prasowy Sekcji Ruchu Drogowego KWP w Krakowie. – Wiele osób przyjeżdża bowiem do Zakopanego samochodami. Niektórzy jeżdżą zaraz po spożyciu alkoholu, ale dużo osób wsiada za kółko po kilku godzinach snu od picia. Wówczas człowiek dalej jest pod wpływem alkoholu.

Aby uświadomić ludziom, że jest to niebezpieczne, każdy mógł sprawdzić, jak to jest przy zderzeniu samochodu. Symulator zderzeń działał tak, jakby samochód zderzył się przy małej prędkości, bo zaledwie 10 kilometrów na godzinę. Jednak i wówczas może dojść do tragedii.

– Dobrze, że się zapiąłem pasami – mówi Andrzej Franczak z Ciechanowic, który zmierzając pod skocznię sprawdził się na symulatorze. – Nawet przy 10 kilometrach na godzinę czuć zderzenie mocno.

Kierowcy mogli również sprawdzić, jak widać świat po spożyciu alkoholu. Policja przygotowała bowiem specjalne alkogogle, przez które widać tak, jakby człowiek miał we krwi 1,5 promila alkoholu. Jak można było zauważyć, nikomu nie udało się pokonać prostego toru z alkogoglami na oczach.

– Wrażenie jest wstrząsające – relacjonuje po nieudanej próbie pokonania prostej linii Marek Ziemblewicz, turysta z Gdańska, który wypoczywa z rodziną w Białce Tatrzańskiej. – Warto byłoby wprowadzić takie alkogogle na kursach prawa jazdy. Wtedy każdy szkolący się na kierowcę miałby już świadomość, jak to jest, gdy się jedzie pod wpływem alkoholu.

Do dyspozycji turystów były także alkotesty. Każdy mógł sobie podmuchać i sprawdzić, czy ma coś we krwi, czy też nie. Policjanci obsługujący alkotest byli najbardziej oblegani przez turystów.

– Ludzie, którzy się badali, nie byli zdziwieni swoimi wynikami. Wiedzą, że po wieczornym piciu, na drugi dzień we krwi coś nadal jest – mówi Joanna Biel-Radwańska, policjanta z KWP w Krakowie.

Akcja odbędzie się także i dzisiaj – od godz. 11 do 14.

Łukasz Bobek

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/26