Kontrolują i pouczają
28.01.2008
Do Zakopanego cały czas przyjeżdżają więc pełne autokary dzieciaków głodnych zabawy na śniegu. W trosce o bezpieczeństwo wypoczywających zakopiańska policja wzmogła kontrole autobusów przewożących dzieci i młodzież.
Po ostatnim wypadku autokaru na drodze z Łysej Polany do Murzasichla zakopiańscy funkcjonariusze nasilili akcję kontroli przyjeżdżających w góry autokarów. W ostatni piątek, gdy do Zakopanego przybywali zarówno fani skoków narciarskich, jak i uczniowie na zimowe ferie, policjanci kontrolowali autokary przy wjeździe do miasta.
– Są to działania w ramach akcji „Bezpieczne ferie”, którą prowadzimy już od kilku lat – mówi st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem. – Kontrole nasilamy zwłaszcza wtedy, gdy jest zmiana turnusów.
Policja szczególnie zwraca uwagę na stan techniczny pojazdów, sprawdza dokumenty i uprawnienia kierowców, a także wyposażenie autobusów: czy jest gaśnica, apteczka i odpowiednio oznakowane drogi ewakuacyjne. – W tym roku nie było jeszcze przypadku, aby jakiś autobus nie nadawał się do przewożenia dzieci. Jak są jakieś uchybienia, to są one drobne. Większość nadaje się do jazdy – zaznacza rzecznik zakopiańskich policjantów.
Rzeczywiście wszystkie skontrolowane w piątek pojazdy były dobrze przygotowane do przewożenia dzieci, jak i do zimowych warunków panujących pod Giewontem.
– Zimą trzeba przygotować się do jazdy, a szczególnie w górach. Trzeba jeździć bardzo ostrożnie, czasem bardzo wolno. Wtedy to nawet łańcuchów nie trzeba, bo wszędzie się wyjedzie – mówi Witold Krawczyk, kierowca z 25-letnim stażem, który przywiózł w góry dzieci z Gdyni i przy wjeździe do miasta został skontrolowany.
Policyjne działania pokazały, że najczęstszym problemem w autobusach jest brak młoteczka do wybicia szyb w razie jakiegoś zdarzenia.
Kontrole autokarów nie tylko polegają na sprawdzeniu wymaganych elementów autobusów. Policja także napomina, a w niektórych przypadkach poucza, w jaki sposób poruszać się po zimowych tatrzańskich drogach.
– Wiele osób bowiem w swoich okolicach zamieszkania nigdy nie jeździło samochodem w takich warunkach – zaznacza rzecznik zakopiańskiej policji.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/28

