Poranny spór o stragany
30.01.2008
Spór o regionalne budy przy drodze do dolnej stacji kolejki na Gubałówkę trwa już kilka lat. Według urzędników kupcy stoją nielegalnie, bo w pasie drogowym. Ostatnio nastąpił pat – kupcy mają się wynieść, ci nie chcą i dalej stoją, a nadzór budowlany próbuje pozbyć się bud.
– My nie pozwolimy się wywieźć – mówią właściciele straganów. – Pełnimy wymiennie przy naszych budach straże całonocne. Tak też było ubiegłej nocy.
– Mój ojciec zawiadomił nas, że rano przyjechała laweta i chciała zabrać jeden stragan – mówi Marcin Rejdyk, właściciel straganu. – Gdy przyjechaliśmy, okazało się, że chcą wywieźć nie ten co trzeba. PNIB miał decyzję rozbiórkową na stragan Janusza Sichelskiego. – Tymczasem już od 2004 roku ten stragan jest własnością jego matki – mówi Marcin Rejdyk.
– Nas nie interesuje, czyje to jest. Obiekt stoi nielegalnie i mamy decyzję, aby go wywieźć – mówi Jan Kęsek. – Będziemy nadal próbować.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/30

