Nielegalni muszą zniknąć z ulicy
30.01.2008
– W czasie Pucharu Świata to wszystko poszło na żywioł! Wszędzie były stoiska – podkreśla Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego.
Władze mówią, że tak nie może być. Tym bardziej że ten sam problem, tyle że na mniejszą skalę, występuje w mieście na co dzień. Burmistrzowie zapowiadają więc walkę z tym żywiołowym handlem ulicznym. Mają w tej sprawie poparcie zakopiańskich handlowców. – Wpłynęło do nas pismo, co prawda od jednego handlowca, ale o ile wiem, inni też są tego samego zdania, by ukrócić nielegalny handel na ulicach. Bowiem dla tych legalnych jest to duża konkurencja i bije ich po kieszeni – stwierdził wiceburmistrz Solik.
Radny Władysław Łukaszczyk zaznaczył jednak, że jest to problem, z którym od dawna władze miasta próbują się uporać, ale bez powodzenia.
Jak wyjaśnił wiceburmistrz, nielegalnego handlowca można ukarać mandatem. Jednak ten ma prawo odmówić jego przyjęcia. Sprawa wtedy trafia do sądu grodzkiego, ale większość z nich jest umarzana.
Solik zamierza spotkać się z komendantem straży miejskiej w Krakowie, który ma podobny problem u siebie.
(hak)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/30

