Drogi jak ser szwajcarski
31.01.2008
Swoje żale postanowili wyłożyć włodarzom miasta zakopiańscy taksówkarze. Na środowym spotkaniu w Urzędzie Miasta kilkudziesięciu kierowców dosłownie zasypało wiceburmistrza Wojciecha Solika swoimi uwagami co do systemu komunikacyjnego i stanu dróg w mieście pod Giewontem.
– Niemal na każdej ulicy jest pełno dziur. Kiedyś drogowcy łatali je na bieżąco, a teraz jest jakiś przestój – mówili chórem taksówkarze. – A jeżeli już jakieś prace drogowe się zaczynają, to zazwyczaj w piątki, gdy rozpoczyna się weekend i do Zakopanego przyjeżdżają turyści. Wszystko to wygląda tak, jakby na złość.
Rzeczywiście, dziury pod Giewontem to poważny problem. Aleją 3 Maja, główną arterią miasta, niemal nie da się przejechać, aby nie wpaść w wyrwę po asfalcie. Podobnie jest z drogami poza centrum miasta. Droga zaś biegnąca przez Olczę jest dziurawa jak szwajcarski ser.
Taksówkarze, jako że pracują za kółkiem, doświadczają „uroków” jazdy po takich drogach codziennie. Również mieszkańcy Zakopanego, jak i przyjezdni, boleśnie odczuwają przeprawę przez takie wertepy.
– Zakopane chyba postanowiło powrócić do dawnego stylu. Na niektórych ulicach spod asfaltu powoli zaczyna wyłaniać się kostka brukowa, którą pewnie niegdyś wyłożone były ulice miasta – śmieje się Wacław Majerczyński, turysta z Poznania, który spędza z dziećmi ferie w Zakopanem. Takie zjawisko można zauważyć m.in. na skrzyżowaniu ulicy Zamoyskiego i Witkiewicza. Władze Zakopanego znają problem i obiecują się nim zająć.
– To, co się dzieje, to efekt wyjątkowej tego roku zimy. Dawno bowiem nie było tak, że w styczniu z ulic stopniał śnieg. Te roztopy i zamarzania powodowały powstawanie dziur – wyjaśnia Wojciech Solik. – To, co mogliśmy zrobić, wykonaliśmy od razu. Na okres Pucharu Świata wstrzymałem prace drogowe, aby nie zakorkować całego miasta.
O ile pogoda dzisiaj pozwoli, drogowcy znowu wyruszą na ulice łatać dziury. Będą to jednak doraźne prace. W lecie zaś, gdy będzie ciepło, remonty będą robione tak, aby drogi przetrzymały kolejny taki styczeń.
– Chcemy także poprawić zapadnięte uliczne studzienki, bo najwyraźniej one też wymagają remontu – mówi Wojciech Solik.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/31

